Kolejne dwa dyżury na chirurgii za mną. Po pierwszych dwóch, pełnych wrażeń, te były ich całkowitym przeciwieństwem. W czwartek siedziałyśmy z T. 6h i poza wieczornym obchodem, plotkami ze sobą i z dr S., nie było nic do roboty. Mimo tego, czas upłynął nam niewiarygodnie szybko i zupełnie nie czułam, żebym go zmarnowała, a ilu ciekawych opowieści miałyśmy okazję posłuchać :D Piątek jakoś tak minął nie wiadomo kiedy, ledwo wstałam, a już się szykowałam na wieczorne świętowanie urodzin kolegi. Sobota była za to bardzo zabiegana. Najpierw byłam na akcji IFMSA i pisałam listy w ramach finału Maratonu Amnesty International, pijąc wielką, słodką, smakową kawę, a dokładniej dwie w cenie jednej <3 Później poszłyśmy z dziewczynami podłapać klimat nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia na Jarmarku Świątecznym. Pospacerowałyśmy między straganami, porobiłyśmy zdjęcia, wypiłyśmy pyszne, grzane wino i posłuchałyśmy świątecznych piosenek, śpiewanych na żywo na scenie. Po powrocie szybko się ogarnęł...
"Whatever the mind of man can conceive and believe, it can achieve." - Napoleon Hill