Skip to main content

Posts

II rok w pigułce - biochemia, fizjologia i patomorfologia.

Miałam poczekać z tym postem do wakacji, ale ponieważ mam trochę wolnego czasu (no dobra, wcale nie mam, ale tym większą mam ochotę na pisanie tutaj :P ), postanowiłam kontynuować tradycję i napisać podsumowanie przedmiotów z bieżącego roku. Ostrzegam, że pewnie znów się rozpiszę, jak w ubiegłym roku, ale postaram się pilnować i zawrzeć najważniejsze informacje bez zbędnej prywaty. BIOCHEMIA Jeśli komuś na pierwszym roku wydaje się, że anatomia jest trudna (ja od początku pisałam, że poza pierwszym miesiącem, dla mnie nie była), to niech lepiej przygotuje się na dużo "płaczu i zgrzytania zębami" na drugim roku. Może przemawia przeze mnie trochę niechęć do pewnych asystentów, ale przedmiot naprawdę nie należy do najprzyjemniejszych, ani lekkich. Obowiązującą literaturą jest najnowsze wydanie Harpera, oraz wybrane rozdziały z Angielskiego, wszystko jest szczegółowo opisane w pliku, dostępnym na stronie Zakładu. Jak to wszystko wygląda? W pierwszym semestrze odbywają się ...

Studenckie życie, czyli Juwenalia w pełni :D

Dziś będzie bardzo mało "naukowy" wpis, bo trwają Juwenalia. Pierwszy raz mam okazję w nich uczestniczyć, bo w zeszłym roku mieliśmy w tym okresie mnóstwo kolokwiów i nikt nie chciał iść, a będąc w liceum też jakoś nigdy mi się nie udało. Tym razem mamy wyjątkowo luźny weekend, nie ma żadnych ważnych zaliczeń w przyszłym tygodniu i można się bawić. W czwartek nie planowałam nigdzie wychodzić, chciałyśmy tylko wypić piwko z koleżanką, z okazji zdanego kolokwium z fizjologii (to już ostatnie!), ale ona napisała do drugiej koleżanki i tak poszedł łańcuszek wśród mojej grupy, więc w efekcie zebrała się nas całkiem spora ekipa :D Część miała już kupione bilety na koncerty, my z D. nie, ale długo nie trzeba nas było namawiać, żebyśmy mimo tego poszły. Miałam gdzieś tam z tyłu głowy, że przecież chciałam iść następnego dnia poprawić kolejną wejściówkę z mikrobiologii, ale gdy reszta mojej ekipy "poprawkowiczów" stwierdziła, że to przecież nie zając, nie ucieknie, to szy...

Microsporum, Trichophyton, Streptococcusy i inne "wesołe stworki".

W poniedziałek napisałam ostatnią wejściówkę z biochemii. Choć temat okazał się znacznie mniej przyjemny niż przypuszczałam, pisząc poprzedni post, to udało mi się zdać na moją pierwszą, jedyną i ostatnią 5 :P Dzięki temu średnia wybroniona, dopuszczenie do egzaminu jest, wiedzy niewiele, ale znacznie więcej niż gdybym zaczynała semestr z zapasem i można, chociaż na chwilę, zapomnieć o Harperze, bo nie muszę podchodzić już do żadnych poprawek. W związku z tym, na tapetę weszła mikrobiologia, jak można się domyślić po tytule tego wpisu. O tym, jak "cudownie" wygląda zdawalność wejściówek, już chyba pisałam. Średnio po 3-4 osoby na 13 z mojego stolika. Nie ma prawie nikogo, kto nie musiałby czegoś poprawiać, a większość ma po kilka zaległych tematów, zwłaszcza ci, którzy tak jak ja, ostatni miesiąc żyli główinie biochemią. Dziś poszłam poprawiać 2 zaliczenia, jedno już po raz drugi, z bakterii Gramm (+) i to udało mi się zdać, bo większość pytań weszła z puli, a poza tym uc...

Ostatnia biochemia i majowe przesilenie.

Weekend majowy minął tak szybko, że już zapomniałam, że w ogóle był. Spędziłam chwilę w domu, odwiedziłam rodzinę i spotkałam się z przyjaciółką na zdecydowanie za krótkie 4 godziny. Miałam także w planach naukę biochemii, choć wiedziałam, że do wejściówki prawdopodobnie i tak nie podejdę, bo seminarium prowadzi moja "ukochana" doktor R. Nietrudno zgadnąć, że ta świadomość spowodowała zerową motywację do nauki i nawet nie otworzyłam książki. Na szczęście mogłam sobie na to pozwolić, bo z poprzedniej wejściówki dostałam 4,5! Pierwszy raz tak poszalałam z oceną, tym samym zapewniając sobie spokojną głowę na czas majowego weekendu :) Przede mną ostatnia wejściówka z biochemii, z której muszę dostać 3, żeby nie musieć podchodzić do żadnych poprawek. Temat jest dość przyjemny - witaminy, a do tego wejściówkę układa moja prowadząca, więc jestem względnie spokojna. Niestety koniec wejściówek nie oznacza spokoju, bo jak już rozprawię się z biochemią, będę musiała w końcu wziąć się ...

Powoli do przodu, czyli ostatnia prosta.

Ledwo zaczęłam drugi rok, a tu już końcówka. Niby mamy dopiero koniec kwietnia, ale tak naprawdę zostało nam już bardzo niewiele zajęć. Z biochemii jeszcze tylko 4 wejściówki, z fizjologii ostatnie 3 ćwiczenia i kolokwium, z patomorfologii podobnie, z mikrobów też. Ani się nie obejrzę i będą egzaminy... Skończyłam z wyjazdami, więc mogę się teraz trochę bardziej skupić na sprawach uczelnianych. W pierwszej kolejności, muszę przysiąść nad biochemią, bo tak jak pisałam, mam średnią, ale żadnego zapasu. W dodatku ostatnia wejściówka była beznadziejna, bo układał ją Szef Wszystkich Szefów, który niestety ma dość specyficzny sposób układania pytań i ich sprawdzania. Inni asystenci po prostu pytają o to, co jest w Harperze, czasem jest to podpis spod obrazka, drobnym druczkiem, ale nic ponad to. No i raczej nikt nie wymaga od nas rysowania kosmicznych wzorów, bo egzamin i tak jest testowy. Wyjątek, oczywiście stanowi profesor, który korzysta z angielskiej, o 4 wydania nowszej, wersji książ...

Pakowanie, buty i stetoskop.

Kolejny tydzień zajęć za mną. Udało mi się doprowadzić do względnego porządku sprawy naukowe. Zdałam kolokwium poprawkowe z patomorfologii, [niestety] ponownie wcale nie dlatego, że umiałam tylko miało ono formę "esejową" - 5 pytań otwartych, bardzo ogólnych, więc mogłam lać wodę, a to coś w czym zawsze byłam dobra ;) Poniedziałkową wejściówkę z biochemii też zdałam, więc nadal jestem "na zero", mimo dwóch 2, które złapałam z braku czasu na naukę przy takiej ilości wyjazdów. W przyszłym tygodniu będę miała okazję je poprawić, więc może nawet wyjdę w końcu na plus ze średnią. Byłoby fajnie, bo do końca zostało jeszcze tylko 5 wejściówek, które muszę zdać na 3 (chyba, że którąś zdam wyżej, to automatycznie innej mogę nie zdać). Niby biochemia, a ile liczenia i obmyślania strategii :P Ale to jest nic, w porównaniu do tego jak bardzo kombinuje i kalkuluje mój kolega z grupy, który nie ma jeszcze "wyrobionej średniej". W moim wypadku prawda jest taka, że ...

12h w podróży i 3 dni konferencji zaliczone!

Przetrwałam kolejny intensywny tydzień! Poniedziałkowa biochemia poszła zaskakująco dobrze, więc ze spokojnym sumieniem mogłam odpuścić czwartkową (i tak bym ją odpuściła, bo już się zapisałam na konferencję chirurgiczną i nie zamierzałam rezygnować, ale przynajmniej na spokojniej). Wtorkowe kolokwium z patomorfologii już niekoniecznie, ale to było do przewidzenia, bo miałam w sumie jeden dzień na naukę, a materiału mnóstwo. Nawet osoby, które spędziły nad tym znacznie więcej czasu mają bardzo duże wątpliwości czy zdały. Dowiemy się pewnie koło piątku, ale u mnie to praktycznie nierealne. Poprawka w poniedziałek, wiec na nią też nie będę miała czasu się nauczyć, ale kolejna dopiero koniec maja/początek czerwca, więc wtedy już na spokojnie. Naprawdę lubię ten przedmiot i chciałabym te rzeczy wiedzieć, a nie tylko zdać. Zaraz po kolokwium poleciałam po walizkę i na pociąg do domu. Tam przespałam się kilka godzin i o 6:40 wsiadałam do pociągu do Warszawy. Prosto z dworca pojechałam do B...

Czasem warto czegoś nie zdać :)

Nadmierna wiara we własne możliwości czy może niepoprawny optymizm? Pewnie po trochu z obydwu. Dodajmy do tego odrobinę "jakoś to będzie", szczyptę "carpe diem" i przepis na moje aktualne podejście do studiów gotowy :D Pewnie niektórych wykończyłby stres, ale dla mnie to żaden problem, nie ma za to nic gorszego niż nuda i mało ciekawe życie. Tegoroczna przerwa Wielkanocna była dla mnie nietypowa, ponieważ spędziłam ją za granicą na konferencji dotyczącej rówieśniczej edukacji seksualnej. Tematyka ta jest dla mnie bliska ze względu na moją lokalną działalność w IFMSA. Nie mogłam sobie wymarzyć wspanialszego wyjazdu. Nauczyłam się wielu nowych, ciekawych rzeczy, poznałam mnóstwo fantastycznych studentów medycyny i kierunków pokrewnych, z całej Europy, przetańczyłam kilka nocy z rzędu, podszlifowałam swój angielski, spróbowałam nieznane mi, narodowe potrawy z różnych krajów na National Food and Drinking Party, wzięłam udział w różnych warsztatach i choć wróciłam wyko...

O wyjazdach i o tym jak studia czasami ograniczają...

Dzisiaj rano wróciłam z rewelacyjnych warsztatów IFMSA, które odbywały się na drugim końcu Polski, ale zdecydowanie były warte tych długich godzin podróży. Zarówno część edukacyjna jak i integracyjna. Czasami, gdy opowiadam o wyjazdach z ramienia naszego Stowarzyszenia, niektórzy mogą odnieść wrażenie, że to nic innego jak kosztowniejsza wersja imprezowego weekendu, ale to wcale tak nie jest. Jasne, już pierwszej nocy bawiliśmy się do rana, ale to nie znaczy, że w sobotę odsypialiśmy do 12. Wręcz przeciwnie, o 7:30 byliśmy na śniadaniu, a o 8:30 szliśmy na warsztaty, które z przerwą obiadową, trwały aż do 18. Część organizacyjna, na której omawialiśmy bieżące i przyszłe projekty naszego programu, była prowadzona przez członków naszej organizacji, ale większą część dnia spędziliśmy na zajęciach prowadzonych przez osoby z zewnątrz. Dowiedziałam się wielu nowych rzeczy, z pogranicza medycyny i prawa, a przy tym, ani przez moment nie czułam znudzenia czy zmęczenia, mimo nieprzespanej nocy....

Eat. Sleep. Study. Exercise. Repeat.

Jedzenie, nauka, siłownia, sen i tak w kółko. Tak mniej więcej mijają mi ostatnie dni, a raczej tygodnie. Oczywiście nie zrezygnowałam całkowicie z moich seriali, ale musiałam uzbroić się w trochę cierpliwości i zacząć oglądać je wtedy kiedy faktycznie mam czas, a nie jak tylko mnie najdzie ochota. Z imprezami niby miało być gorzej niż w pierwszym semestrze, bo znajomi jacyś tacy mniej chętni na tańce do 4 rano, ale okazje do świętowania i tak raz w tygodniu się znajdują. Juz myślałam, że ten tydzień będzie wyjątkiem, ale wczoraj, w ostatniej chwili (już stałam pod prysznicem, układając w głowie plan leniwego wieczoru przed komputerem) sąsiadka wyciągnęła mnie na imprezę, więc trening nóg aka. tańce do rana, zaliczone :D Zabawa w grafika zamiast nauki :P Z bardziej naukowych przemyśleń, odkryłam jakie to dziwne uczucie pisać wejściówki z biochemii, faktycznie na nie umiejąc :P Oczywiście ma to niewielkie przełożenie na oceny, bo przy 5 pytaniach wystarczy nie wiedzieć 1 szczegó...