Wakacje, a przynajmniej ich najprzyjemniejsza część, już za mną. Choć nowy rok akademicki rozpoczynamy dopiero 3 października (pierwszy raz nie we wrześniu, wow, wow!), to dla mnie niestety już teraz nastał czas nauki. W niedzielę wieczorem wróciłam z obozu konnego, który jak co roku był rewelacyjny i gdybym tylko mogła, zostałabym na nim dłużej, a już w poniedziałek zabrałam się za moją "ulubioną" lekturę - Harpera. Większość moich znajomych, którzy także mają poprawkę, siedzi nad powtórkami już od początku sierpnia... Mam nadzieję, że ograniczona ilość czas spowoduje, że lepiej się zmotywuję, bo doskonale wiem, że gdybym zabrała się za to wcześniej to efektywność takiej nauki byłaby u mnie bliska zeru. Teraz mam równo 2 tygodnie, z jednej strony to wcale nie tak dużo, w końcu mówimy o biochemii, ale z drugiej, ja ten materiał przerabiałam już jakieś 3 raz... Drugi termin egzaminu ma formę pytań esejowych, więc i tak ogromne znaczenie będzie miała przychylność sprawdzających...
"Whatever the mind of man can conceive and believe, it can achieve." - Napoleon Hill