Pierwsze dwa tygodnie pobytu w Wielkiej Brytanii prawie za mną. Dotarcie tutaj okazało się znacznie bardziej skomplikowane i czasochłonne niż się spodziewałam. Choć mój samolot startował w niedzielę rano to podróż zaczęłam już w sobotę w nocy, ponieważ wylatywałam z Wrocławia przed siódmą, na lotnisku miałam być minimum 2h wcześniej, a przedtem musiałam tam dojechać, co zajmuje ok.2,5h. Już od samego początku wszystko szło niezgodnie z planem. Najpierw, tata przyjechał po mnie później niż się umawialiśmy, później zjechaliśmy złym zjazdem i zamiast pokonać większość trasy autostradą, to męczyliśmy się miejskimi i wiejskimi drogami. Na szczęście, był środek nocy, a stan polskich dróg poprawił się na tyle, że spokojnie można było utrzymywać przyzwoitą prędkość, w związku z czym na lotnisku byliśmy na czas. Zdążyłam nawet na spokojnie wypić kawę, zachodząc w głowę, jakim cudem ludzie mogą decydować się na zamawianie o takiej godzinie piwa, albo szotów, ale to chyba po prostu specyfika lotn...
"Whatever the mind of man can conceive and believe, it can achieve." - Napoleon Hill