Jak już wspomniałam w poprzednim wpisie, po medycynie sądowej, która od dawna znajdowała się w kręgu moich zainteresowań, czekała mnie otolaryngologia. Dotychczas, miałam z nią do czynienia tylko raz, gdy w wieku 5 czy 6 lat musiałam mieć "wycięte migdałki", także jednynym obrazem, który przychodził mi na myśl, gdy o niej myślałam, były zakatarzone, zaryczane dzieci, płukannie uszu i niezbyt przyjemne usuwanie migdałków, po którym przez całą wieczność nie mogłam nic jeść. Przed rozpoczęciem zajęć nastawiłam się długie, nudne seminaria i podpieranie ścian na ćwiczeniach i w poradni. Na szczęście, już po raz kolejny w tym roku, zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Zajęcia były naprawdę ciekawe, na wszystkich seminariach (poza jednym, ale to wyjątek, potwierdzający regułę), z zainteresowaniem słuchałam i notowałam. W trakcie części praktycznej miliśmy okazję poznać wszystkie aspekty tej specjalizacji. Oczy, uszy, nos, gardło, krtań, izba przyjęć, poradnia audiologiczna, oddzia...
"Whatever the mind of man can conceive and believe, it can achieve." - Napoleon Hill