Z jednej strony, w ostatnich tygodniach, czas ucieka mi strasznie szybko, z drugiej jednak, oczekiwanie na kolejne listy rankingowe dłuży się niemiłosiernie.
Od początku mówiłam sobie, że dopóki nie będę wiedziała na 100%, że dostałam się na studia, nie będę nic planować.
Niestety (a może stety) lubię planować, co jest rodzinne, patrząc po zachowaniu mojej rodziny, która wie, że jeszcze się nie dostałam, a już szykuje mi wyprawkę na studia :P Póki co układają tylko listę w głowie, ale sam fakt.
Sama jestem nie lepsza, dziś, mimo wcześniejszego postanowienia, spędziłam cały wieczór przeglądając oferty mieszkań i pokoi. Nie powinnam się nakręcać i cieszyć na zapas, bo jeszcze nadal może się nie udać, ale chyba sama nie wierzę w to, że próg mógłby się już nie obniży.
Poza poszukiwaniem lokum, zaczęłam zastanawiać się nad listą niezbędnych na studia rzeczy, zarówno tych związanych z samą nauką jak i tych z życiem codziennym. Korci mnie też strasznie, żeby dołączyć do grupy mojego roku na fb. Nie chcę jednak tego robić póki się nie dostanę, na szczęście grupa jest publiczną, więc mogę śledzić wszelkie mieszkaniowo-książkowe ogłoszenia.
Co ciekawe, nadal nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji gdzie ewentualnie będę studiować, ale coś czuję, że jeśli już to zasilę szeregi PUM :)
Nie pozostaje mi nadal nic innego jak tylko czekać... i ewentualnie planować ;D
Wakacje trwają w najlepsze, ledwo wróciłam z rodzinnego wyjazdu, a zaraz czeka mnie kolejny, tym razem ze znajomymi. Dzisiejszy dzień spędzam odpoczywając, ale ponieważ pojawiło się kilka próśb, stwierdziłam, że spróbuję stworzyć post, w którym podsumuję pierwszy rok studiów. Za każdym razem, gdy ktoś pyta mnie jak wyglądają studia medyczne, albo jak było na pierwszym roku, mam poważny problem z odpowiedzią. Mam dwie opcje, powiedzieć to co pierwsze przychodzi mi na myśl i zabrzmieć jak zbyt pewna siebie i przesadnie wyluzowana czy spróbować tak ubrać to w słowa, żeby brzmieć tak jak stereotypowy student medycyny powinien... Na szczęście należę do osób, które wolą być szczere niż brzmieć dobrze, więc prawie zawsze wybieram opcję nr 1. I rok, tak jak zapewne każdy inny, jest do przejścia. Co więcej, na mojej uczelni jest on całkiem przyjemny i zapewnia na tyle dużą ilość czasu wolnego, że starcza go na imprezy, sport, IFMSA, gotowanie(niektórzy lubią, ja jestem za leniwa :P), spot...
Comments
Post a Comment