Skip to main content

Posts

Showing posts with the label seriale

Bo biochemii czas szybciej płynie, czyli wakacje na finiszu.

Wakacje, wakacje no i po wakacjach. Dopiero co bawiłam się na obozie konnym, a po nim walczyłam z biochemią, a tu już końcówka września i 1,5 tygodnia do rozpoczęcia kolejnego roku akademickiego. Nowy plan zajęć, godzinowo nie wygląda zachęcająco, zwłaszcza, że pierwsze dwa lata studiów mnie trochę rozpuściły i zdążyłam się już przyzwyczaić do małej ilości przedmiotów i trzydniowych weekendów. Tym razem poniedziałki i piątki będę spędzała od rana do wieczora na uczelni... Na szczęście w końcu zaczynają się przedmioty kliniczne, patofizjologia, choroby wewnętrzne (czyli po prostu "interna"), psychologia kliniczna. Nie zabraknie także bzdur typu: higiena, zdrowie publiczne czy fakultety, no i znienawidzonej przez wszystkich farmakologii, ale ta dopiero w drugim semestrze. Poza tym, pewnie w trakcie roku okaże się, że plan wcale nie jest taki zły jak mi się na początku wydawało i znów znajdę mnóstwo czasu na pozauczelniane aktywności, więc nie będę narzekać na zapas :) Póki co,...

Microsporum, Trichophyton, Streptococcusy i inne "wesołe stworki".

W poniedziałek napisałam ostatnią wejściówkę z biochemii. Choć temat okazał się znacznie mniej przyjemny niż przypuszczałam, pisząc poprzedni post, to udało mi się zdać na moją pierwszą, jedyną i ostatnią 5 :P Dzięki temu średnia wybroniona, dopuszczenie do egzaminu jest, wiedzy niewiele, ale znacznie więcej niż gdybym zaczynała semestr z zapasem i można, chociaż na chwilę, zapomnieć o Harperze, bo nie muszę podchodzić już do żadnych poprawek. W związku z tym, na tapetę weszła mikrobiologia, jak można się domyślić po tytule tego wpisu. O tym, jak "cudownie" wygląda zdawalność wejściówek, już chyba pisałam. Średnio po 3-4 osoby na 13 z mojego stolika. Nie ma prawie nikogo, kto nie musiałby czegoś poprawiać, a większość ma po kilka zaległych tematów, zwłaszcza ci, którzy tak jak ja, ostatni miesiąc żyli główinie biochemią. Dziś poszłam poprawiać 2 zaliczenia, jedno już po raz drugi, z bakterii Gramm (+) i to udało mi się zdać, bo większość pytań weszła z puli, a poza tym uc...

Miesiąc minął, koniec cudownego, weekendowego lenistwa...

Zbliża się Wszystkich Świętych, a ja zamiast szykować się do powrotu do domu, albo imprezy Halloweenowej mam przed sobą pierwszy nieleniwy weekend. Przy obecnym układzie zajęć już w środę po 16 mogę zapomnieć o studiach i do niedzieli sobie o nich nie przypominać. No dobra, tak naprawdę to nie do końca tak, bo gdybym miała więcej samozaparcia to tych przedmiotów, z których nie miewam wejściówek też mogłabym się uczyć na bieżąco, ale wiadomo jak to jest, po 2, a czasem 3 dniach względnie intensywnej nauki biochemii, a gdzieś w przerwie także immunologii, jedyne o czym marzę w środę wieczorem to nadrobienie zaległych odcinków seriali. Później jeszcze cały czwartek zajęć, na koniec dnia koszykówka i jak wracam do pokoju to padam. Ewentualnie idę na imprezę, ale zdecydowanie wolę w piątek, bo wtedy mam więcej energii :P Ostatnio spędziłam 4,5h tańcząc prawie bez przerwy, co byłoby niewykonalne gdyby Otrzęsiny odbywały się w czwartek. Tym razem w weekend nie będzie ani błogiego lenistwa...

Pierwsza sekcja zwłok czyli jak tu nie uwielbiać patomorfologii :D

Kolejny tydzień zajęć za mną. Tym razem zacznę opis od końca tygodnia, bo to własnie dzisiejsze zajęcia były zdecydowanie najciekawsze. Na początek muszę powiedzieć, że w tym roku, niekoniecznie w 100% dobrowolnie, ale zdecydowanie pobiję rekord obecności na wykładach (co nie jest trudne, biorąc pod uwagę, że w ubiegłym roku byłam łącznie na mniej niż 8 przez cały rok :P ). Tak więc dziś wstałam dzielnie na godzinę 8, o której to zaczynaliśmy wykład z patomorfologii. Był prowadzony trochę mniej ciekawie niż poprzedni, w związku z czym moje notatki mają tendencję do urywania się, albo chociaż schodzenia poniżej kratek, bo oczy mi się zamykały, mimo że starałam się nie zasypiać :P Za to na zakończenie czekała nas miła niespodzianka, prowadząca poinformowała nas, że grupom, które mają dzisiaj ćwiczenia się poszczęściło i zamiast normalnych ćwiczeń pójdą oglądać sekcję zwłok. Nietrudno sobie wyobrazić, że w tym momencie cała sala przysypiających ludzi znacznie się ożywiła :D Według pro...

Ferie!!! I podsumowanie pierwszego semestru studiów.

Hurra, właśnie zaczęłam ferie! No dobra, mam jeszcze histologię w piątek i angielski w poniedziałek, ale to nieważne :P Zaliczyłam kolokwium z chemii, wczoraj były wyniki. Napisałam na znacznie więcej punktów niż się spodziewałam, więc przedmiot z głowy, przynajmniej do póki nie zaczniemy biochemii... ale to dopiero na 2 roku ;) Dziś natomiast pojawiły się wyniki z biologii molekularnej. Jakimś cudem udało mi się dostać z kolokwium 4,5 i dzięki temu jestem zwolniona z egzaminu :D Wszystko poszło zgodnie z planem, więc w najbliższych dniach planuję korzystać z ferii, oglądać seriale i imprezować, a na dalszą część wolnego będę musiała rozpisać sobie powtórki z anatomii, bo inaczej zmarnuję cały czas, mimo ambitnych planów. Pierwszy semestr można uznać za zakończony: Chemia, biofizyka, socjologia - zaliczone. Egzamin z historii medycyny - zdany na 5. Biologia molekularna - zwolnienie i 4,5 do [e-]indeksu. Anatomia - wszystkie kolokwia zdane w przedterminie lub pierwszym terminie. ...

Wolne!!!

Przetrwałam ostatni tydzień zajęć w tym roku, kolejne dopiero 7 stycznia, a do tego czasu wolne <3 Początek tygodnia ciężki, w ciągłym biegu. W sumie to głównie w poniedziałek. Najpierw anatomia, na której nasz kochany dr.K postanowił zrobić pisemną "wejścióweczkę". Oczywiście nie na ocenę, bo poza ocenami z kolokwiów, na anatomii nie ma ocen, ale po prostu zamiast ustnego odpytywania kilku osób postanowił sprawdzić stan wiedzy całej grupy. Ten można by podsumować krótko - ''mniej niż zeroooo...". Normalnie w poniedziałki jesteśmy dość dobrze przygotowani, bo od środy jest dużo czasu, w tym weekend, ale tym razem większość osób spędziła ten czas nad czymś innym, ponieważ własnie w poniedziałek mieliśmy zaliczenie całego semestru z biofizyki. Tak jak już pisałam, jesteśmy chyba jedyną uczelnią, która nie ma z tego egzaminu na ocenę (i całe szczęście), ale 51% trzeba z testu uzyskać. Tak więc na anatomii cała grupa zareagowała zgodnym "nieee, wejściówka dz...

Ocenowa loteria i świąteczny klimat.

Kolejne koło z anatomii za mną. Dziś po raz pierwszy dostałam niższą ocenę niż moim zdaniem powinnam, no ale u K. tak to wygląda, loteria. Ostatnio odpowiedziałam na 3 i dostałam 4, dzisiaj dla odmiany powiedziałam wszystko jak trzeba, na 5, a też dostałam 4. Równowaga zachowana :P Jutro kolejne koło, tym razem z biolomolo. Za chwilę zaczynam się na nie uczyć. No, dobra, robić pulę, która jeśli wejdzie tak jak ostatnio, to będzie wspaniale. Za to jeśli nie wejdzie to słabiutko i nici ze zwolnienia. Jakoś to w razie czego przeboleję. Egzamin mamy umówiony na pierwszy dzień "sesji", więc po prosto będę miała w razie czego o 1 dzień krótsze ferie ;) Póki co przerwa od nauki, na najnowszy odcinek The Fall <3 Świetny serial z rewelacyjną Gillian Anderson <3 Szkoda, że to już przedostatni z tego sezonu :( Święta za trochę ponad 2 tygodnie, w mieście już można poczuć klimat, w weekend byliśmy ze znajomymi na Jarmarku Bożonarodzeniowym na Zamku. Porobiliśmy zdjęcia, wy...

Jak łatwo i skutecznie uśpić studenta?

Jak łatwo uśpić studenta? Nic prostszego. Wystarczy kazać mu czytać prezentacje z chemii... Tak, właśnie próbuję udawać, że to robię, z marnym skutkiem, jako że wylądowałam tutaj. Mamy w czwartek kolokwium. Po pełnych przerażenia opiniach znajomych, postanowiłam już dzisiaj zajrzeć do tych seminarek, z których powinnam się nauczyć (pierwotnie planowałam usiąść do tego dopiero jutro, bo jest to jeden z tych przedmiotów, które nie mają większego znaczenia, kończą się zaliczeniem, a nie egzaminem, więc oceny nie mają żadnego znaczenia, oraz nie ma opcji nie zdania ich). Tak naprawdę mogłam to zrobić już wczoraj, bo 13:30 skończyłam zajęcia, ale na samą myśl o chemii, wizja nauki anatomii stawała się nagle propozycją nie do odrzucenia. Dlatego też spędziłam popołudnie powtarzając  materiał, który będę musiała umieć na kolokwium z anatomii, które wypada w przyszłym tygodniu. No, ale wracając do chemii. Dziś po zajęciach poszłam do Biblioteki poszukać motywacji. Usiadłam do jednego z...

I znów koło i wejścióweczki i tak w kółko.

Dziś podeszłam do przedterminu z anaty. Byłam przygotowana porównywalnie jak ostatnio, chociaż w sumie, może nawet lepiej. Tym razem na dzień dobry dostałam pytanie z jedynej rzeczy, na którą nie zwróciłam uwagi przy powtarzaniu. Zdarza się ;) Na następne pytanie, powiązane z pierwszym, siłą rzeczy odpowiedziałam nienajlepiej, dopiero  na 2 kolejne odpowiedziałam jak należy. Oczywiście nie obyło się bez przerw w odpowiadaniu, bo K. przypominały się jakieś anegdotki w nawiązaniu do moich komentarzy. Ostatecznie dostałam (znów) zawyżona ocenę, ale tym razem nie w stosunku do mojej wiedzy, a jedynie do pytań, na które trafiłam. Tak jak ostatnio, doskonale zdaję sobie sprawę, że nie umiałam na 5, tak tym razem na 4 ze spokojem. Tylko w przypadku kolokwium z 3 czy 4 pytaniami, sprawdzany jest bardzo mały zakres wiedzy. No, ale nieważne, jestem zadowolona z oceny, a jeszcze bardziej z faktu, że znów mam to z głowy w przedterminie. Może w trakcie poniedziałkowego koła, będę mogła spędzić ...

Dobre wrażenie, a nadmiar stresu.

Na dzisiejszych zajęciach z anatomii, po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że nie ma to jak sprawiać dobre wrażenie. Nieważne jak bardzo jest się nieprzygotowanym, ważne, żeby brzmieć tak,  jakby się wszystko doskonale wiedziało, pewność w głosie działa cuda :D Miałam opisać kość czołową, całkiem przyjemna, niezbyt trudna, ale w natłoku informacji i tak połowa struktur wypada z pamięci... sulcus, tuber, incisura, margo, arcus, łacina już mnie tak nie irytuje, ale nadal zdarza mi się coś zapomnieć czy pomieszać. Dziś, z pełnym przekonaniem i pewnością w głosie, zabrałam się za opisywanie, "Kość czołowa, czyli os temporale, bla bla bla....". Nikt. Ani jedna osoba nie zareagowała, a ja poszłam dalej z opisem. Dopiero kiedy skończyłam, uświadomiłam sobie, że palnęłam głupotę, przywołując łacińską nazwę kości skroniowej, zamiast czołowej,  no ale skoro nie było żadnej reakcje ze strony grupy, to nawet się nie zatrzymałam (ani ze strony doktora K., ale on nigdy nie popra...

Niespodziewana wejściówka.

Miałam dzisiaj swoją pierwszą w życiu wejściówkę, na dodatek zupełnie niespodziewaną, bo z anatomii o.O Nasz drogi pan K., który uznaje przecież tylko ustne odpowiedzi i kolokwia, rozdał karteczki i zarządził sprawdzenie wiedzy na piśmie. Ludzi trochę zatkało, wbiło w krzesła i zmroziło, no ale cóż, doktor każe, student musi :P Wejściówka typu "napisz wszystko co wiesz o...", czyli najbardziej znienawidzona przeze mnie forma, ale trudno. Napisałam krótko, zwięźle i na temat. Mogłabym więcej, ale wyszłam z założenia, że wolę czegoś nie napisać niż napisać totalne bzdury. Całość zajęła mi ok. 3/4 strony A4. Rozglądam się po mojej grupie, a ludzie piszą, i piszą, i piszą... Przede mną oddał tylko 1 kolega, który miał niewiele więcej treści. Byłam przekonana, że usłyszę jakiś komentarz do mojej niewiedzy i zbyt małej ilości informacji, skoro ludzie umieli tyle, żeby zapisać tym prawie 4 strony... Zajęliśmy się oglądaniem kości, a pan K. oglądaniem naszych prac, z poważną i sku...

Już prawie tydzień.

W tym tygodniu zostały mi już tylko 1 zajęcia, ćwiczenia z histo-cyto-embrio (i kurs BHP, ale to tylko jednorazowa rzecz jak wszędzie). Co najlepsze, całkiem sporej grupy prowadzących nie miałam jeszcze okazji poznać, bo zajęcia się nie odbyły, o czym dowiadywaliśmy się na miejscu po 20min czekania... Wiem, wiem, na uczelniach tak to jest ;) Dzisiaj mogłam się w końcu wyspać, a przynajmniej taki był plan, bo wykład na 13. Ostatecznie nie całkiem się udało, bo jacyś robotnicy postanowili wyremontować coś tuż pod moim oknem o 8 rano, ale dosłownie, tuż pod oknem, więc obudzili mnie stukaniem młotkami i swoim głośnym gadaniem... Na szczęście udało mi się po tym jeszcze zasnąć i pospać do 10. Wykład z cyto, nie był tak nudny jak ten z biofizyki (to chyba niewykonalne), ale na przyszłość byłoby miło jakby pani prowadząca korzystała z mikrofonu, a nie mówiła sama do siebie, bo siedząc w ostatnim rzędzie miałam bardzo duży problem z dosłyszeniem czegokolwiek... Zaraz po tym miałam wykład z...

House MD

Jak tu nie kochać wakacji, 4 nad ranem, a ja z czystym sumieniem mogę siedzieć i oglądać seriale, wiedząc, że i tak się wyśpię. Uwielbiam seriale, wolę je od filmów. Wszystko zaczęło się 6lat temu, od House'a. Mimo moich odwiecznych medycznych planów, wcale nie zaczęłam go oglądać "bo medyczny". Leciał w tv, okazał się genialny i wciągający, no i się zaczęło :D Najpierw nadrabianie istniejących sezonów, później nocne oglądanie na żywo, mimo słabej znajomości angielskiego i zajęć na 8 następnego dnia. Generalnie długie godziny "zmarnowane" przed komputerem. Byłam całkowicie zakręcona na punkcie tego serialu ;) Dziś wspominam to wszystko z dużym sentymentem. Poznałam wielu fajnych ludzi, z którymi mam kontakt do dziś, polskie napisy stopniowo stawały się dla mnie coraz mniej potrzebne do rozumienia serialu, a przy tym poduczyłam się paru mądrych medycznych nazw. Do końca serialu nie dotrwałam (gdyby ktoś mi te 6 lat temu powiedział, że nie dam rady, uznałbym,...