Skip to main content

Posts

Showing posts with the label nauka

Pożegnanie z mikrobiologią, czyli ja kontra sesja 1:0.

W tym roku, po raz pierwszy i zarazem ostatni, mam okazję przeżywać sesję zimową. W dwóch poprzednich latach, albo w ogóle nie mieliśmy egzaminów po pierwszym semestrze (na 2-gim roku), albo miałam szczęście być zwolniona z ich pisania (na 1-szym roku), natomiast od przyszłego roku będziemy mieć bloki, a co za tym idzie, będzie sesja ciągła. Także ten rok jest pod tym względem wyjątkowy. W ramach tego, wczoraj zmierzyłam się z egzaminem nr 1 - mikrobiologią. Nigdy nie byłam miłośniczką tego przedmiotu, także nauka do niego szła mi bardzo opornie, czego najlepszym dowodem były moje regularne wizyty na poprawkach wejściówek na drugim roku. W tym semestrze częściej udawało mi się zdawać je za pierwszym podejściem, ale to głównie dlatego, że część materiału się powtarzała i dawało się coś wymyślić. Poza tym, miałam znacznie bardziej wyrozumiałą prowadzącą, co miało ogromny wpływ na zdawalność w całej grupie. Na egzamin poszłam przygotowana tak jak na wejściówki, czyli średnio. Mieliśmy 60...

Pule i giełdy, czyli droga na skróty czy konieczność?

Kto studiuje medycynę i nigdy nie rozwiązywał testów poprzednich roczników w ramach nauki do kolokwium i egzaminów ten a) kłamie b) nie ma znajomych ani dostępu do internetu c) jest leniem b) jest geniuszem z masą wolnego czasu. Osobiście nie cierpię tej formy nauki i gdybym tylko mogła, nie rozwiązywałabym żadnych pul/giełd, tylko czy to w ogóle możliwe? Zapewne tak, ale wymaga ogromnej ilości czasu, samozaparcia i nieograniczonych zasobów pamięci. Dlaczego? Jest kilka powodów. Przede wszystkim, mnóstwo Katedr i Zakładów nie ma jasno określonych wymagań, ani jeśli chodzi o zagadnienia obowiązujące na kolokwia, ani o książki, z których należy się uczyć. Najlepszym przykładem jest na naszej uczelni patomorfologia. Istnieje jakaś tam rozpiska, w której hasłowo podane są preparaty i jednostki chorobowe, ale gdyby ktoś nauczył się według niej na kolokwium to miałby bardzo niewielkie szanse na zdanie go. No to może spójrzmy na wykaz książek? Taaaak, tu jest jeszcze lepiej. Z informacji wyn...

Koło Chirurgiczne, stetoskop w ruch, czyli interna i chirurgia nie do końca w tej kolejności.

Po ostatnich 2 wpisach postanowiłam sobie, że nie będę robić czegoś takiego, że zaczynam pisać, wiedząc, że powinnam robić coś innego, bo później w połowie wpisu przerywam i kończy się tak, że dokańczam wpis dopiero po kilku dniach i już nie wychodzi tak fajnie, przynajmniej w moim odczuciu. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym się tego trzymała... Dziś miałam kolejne zajęcia z interny, na których w końcu miałam okazję poćwiczyć osłuchiwanie i opukiwanie płuc. Wydawać by się mogło, że po 2 latach praktyk wakacyjnych, czy choćby po zdanym egzaminie z fizjologii, powinnam takie rzeczy potrafić, nic bardziej mylnego. Pośrednio do tego nawiązuje tytuł tego wpisu, ponieważ ilość godzin spędzonych przeze mnie na chirurgii i bloku operacyjnym, asysty, szycie, wszystko to miało miejsce zanim nauczyłam się zupełnie podstawowego badania pacjenta, ups :D No, ale najważniejsze, że i na to przyszła pora. Na zajęciach mieliśmy okazję osłuchać m.in. pacjenta cierpiącego na jednostronne zapalenie ...

Wakacji ciąg dalszy, czyli poprawka zdana!

No i po raz kolejny się udało :) W środę, po 2 tygodniach intensywnej nauki (spędziłam nad tym naprawdę sporo czasu jak na mnie*, ale zabrałam się za to dużo później niż wszyscy moi znajomi, więc nie bardzo miałam wyjście) podeszłam do poprawki z biochemii. Składała się ona z 9 pytań otwartych. Powiedziałabym, że ich poziom trudności był mieszany, były takie, w których odpowiedź była oczywista, ale niestety pojawiły się także takie, w których trudno było odgadnąć jakiego rodzaju odpowiedzi oczekuje autor pytania. Do zdania trzeba było zdobyć 5 punktów. Po napisaniu egzaminu miałam dość neutralne odczucia, ani optymistyczne, ani pesymistyczne, ponieważ z jednej strony odpowiedziałam na wszystkie pytania, ale z drugiej, na część z nich było to bardziej zgadywanie o co może chodzić i wymyślanie nowych biochemicznych teorii :P Zostaliśmy poinformowani, że wyniki będą możliwe do odebrania dopiero w piątek, więc wykorzystałam te 2 dni na spędzanie czasu ze znajomymi i jednodniowy, a raczej j...

Mission [im]possible, czyli egzamin za 12 dni.

Jak ten czas okropnie szybko leci, gdy trzeba się uczyć. Nagle znów mamy piątek, a w mojej głowie nadal biochemiczna pustka. Powtórzyłam już przeszło połowę zagadnień, ale te najważniejsze i najobszerniejsze zostawiam na koniec, bo ich chciałabym się faktycznie nauczyć. Z dotychczasowo przejrzanych, może coś skojarzę, mając pytania testowe, ale to jest taka ilość materiału, szczegółów i nieistotnych informacji do zapamiętania, że na egzaminie i tak będę się bawić w strzelanie. Motto każdej sesji :D Dziś niespecjalnie mi wychodzi nauka, bo na 11 byłam umówiona, żeby napisać poprawkę z ostatniej zaległej wejściówki z mikrobiologii, więc od rana musiałam coś tam na to powtórzyć. Na szczęście, choć nie "weszły" mi pytania to udało mi się zdać <3 Tym samym, mikrobiologię mam z głowy, niestety tylko na czas wakacji, bo jeszcze cały semestr przede mną... Druga część zaliczenia praktycznego z fizjologii też już za mną, więc nie pozostało mi nic innego jak cierpienie nad bi...

Eat. Sleep. Study. Exercise. Repeat.

Jedzenie, nauka, siłownia, sen i tak w kółko. Tak mniej więcej mijają mi ostatnie dni, a raczej tygodnie. Oczywiście nie zrezygnowałam całkowicie z moich seriali, ale musiałam uzbroić się w trochę cierpliwości i zacząć oglądać je wtedy kiedy faktycznie mam czas, a nie jak tylko mnie najdzie ochota. Z imprezami niby miało być gorzej niż w pierwszym semestrze, bo znajomi jacyś tacy mniej chętni na tańce do 4 rano, ale okazje do świętowania i tak raz w tygodniu się znajdują. Juz myślałam, że ten tydzień będzie wyjątkiem, ale wczoraj, w ostatniej chwili (już stałam pod prysznicem, układając w głowie plan leniwego wieczoru przed komputerem) sąsiadka wyciągnęła mnie na imprezę, więc trening nóg aka. tańce do rana, zaliczone :D Zabawa w grafika zamiast nauki :P Z bardziej naukowych przemyśleń, odkryłam jakie to dziwne uczucie pisać wejściówki z biochemii, faktycznie na nie umiejąc :P Oczywiście ma to niewielkie przełożenie na oceny, bo przy 5 pytaniach wystarczy nie wiedzieć 1 szczegó...

Czy oni poszaleli z tą nauką?! Co ja, medycynę studiuję? :P

Nowy semestr trwa od niecałych 2 tygodni, a ja już teraz, bez wahania, mogę powiedzieć jedno, skończyły się dobre czasy lenistwa. Codziennie odcinek serialu, impreza co czwartek, a czasem i w piątek? Nie w tym semestrze. Ostatnie 1,5 roku mieliśmy naprawdę sympatyczny plan zajęć i niewiele nauki. Anatomia na pierwszym roku? Jasne, wiedzy mnóstwo, ale prowadzący wymagał jej tylko na kolokwiach, więc zajęcia były bezstresowe. Histologia? Niby co tydzień wejściówka, ale mi wystarczało przeczytanie Zabla i uważanie w trakcie seminariów. Do tego trochę szczęścia na kolokwiach i nawet na zwolnienie z egzaminu udało się załapać, rzutem na taśmę, ale zawsze. O pozostałych przedmiotach nie ma nawet co wspominać, bo wymagały symbolicznej ilości nauki. Idąc na drugi rok spodziewałam się, że nie będzie już tak kolorowo, ale szybko się okazało, że asystent z fizjologii trafił się tak samo niewymagający jak z anatomii, na patomorfologii są sami cudowni prowadzący (chociaż z tego przedmiotu aż żal s...

Długie dwa tygodnie.

Ufff, najgorsza część stycznia za mną. Co prawda nie zaczynam jeszcze ferii, bo we wtorek czeka mnie zaliczenie semestru z immunologii, ale perspektywa 3 tygodni bez biochemii wystarcza mi do pełni szczęścia. Idąc na medycynę, jak pewnie każdy, zdawałam sobie sprawę, że czekają mnie długie godziny nauki, ale jak wiadomo, teoria i praktyka to dwie zupełnie różne rzeczy. Jasne, bywa naprawdę dużo nauki, ale to nie znaczy, że siedzimy codziennie po 5h w książkach (chociaż na pewno znajdą się i tacy ambitni). Poza tym, bez względu na to jak wiele godzin spędzi się nad książkami, jakie ilości wiedzy się pochłonie i ile człowiek przy tym narzeka, to gdy sesja się kończy, o wszystkim się zapomina i cieszy wakacjami. Później przychodzi nowy rok, nowe kolokwia i egzaminy, a zaskoczenie "o matko, ile nauki" równie wielkie jak poprzednio... Dodatkowo, tym roku pierwszy semestr wyjątkowo nas wszystkich rozleniwił. 4 dniowy weekend robi swoje, a jak do tego jedyne sprawdzenie wie...

Koniec tego dobrego, czyli powrót na uczelnię.

Cudowne 3 tygodnie z dala od nauki niestety już za mną. Święta jak zawsze minęły nim się obejrzałam, a sylwestrowy wyjazd ze znajomymi jeszcze szybciej. Odpoczęłam, najadłam się ciast za wszystkie czasy (ale nadal została jeszcze czekolada, które nigdy mi się nie znudzą :P ) i z bólem serca wróciłam do książek. Nadchodzące 2,5 tygodnia będzie... intensywne. Na dzień dobry, we wtorek po południu, piszemy kolokwium z patomorfologii. Nadal uwielbiam ten przedmiot i tylko dlatego byłam w stanie, jeszcze w trakcie wolnego, zabrać się za robienie notatek. Wyszło 13str A4, moją mikroskopijną czcionką, a i tak przeglądając pytania z poprzednich lat dopisuję dodatkowe informacje. Materiał jest ciekawy, no i przede wszystkim mam poczucie, że uczę się czegoś przydatnego na przyszłość. Objawy chorób, przyczyny, drogi zakażenia, powikłania, charakterystyka wybranych nowotworów, czyżbym naprawdę studiowała medycynę? :D Niestety nie zmienia to faktu, że to ogromna ilość pamięciówki, a czasu coraz...

Fizjo do przodu, imprez co niemiara, a teraz czas zejść na ziemię.

Trochę mnie tu nie było, ale to dlatego, że miałam imprezowo-IFMSowy maraton od zeszłej środy aż do niedzieli, a później odsypiałam aż do dzisiaj :P Na początek, nawiązując do ostatniego wpisu o nauce do fizjologii. Otóż, jak się okazało, moja intuicja i zdolność logicznego myślenia po raz kolejny były wystarczające do zdania kolokwium i to na 4 :D Muszę przyznać, że rozwiązywanie testu było swego rodzaju rozrywką, jako że był on w formie zamkniętej z dystraktorami (tzn. "pozornie jednokrotnego wyboru"). W prawie każdym pytaniu byłam pewna jednej odpowiedzi z czterech. To jeszcze nie wystarczało do wykombinowania, którą odpowiedź zaznaczyć, ale w momencie gdy jeszcze jedno zdanie "gdzieś mi świtało", a inne było "jakoś tak nie do końca", to udawało się metodą wykluczania wybrać poprawnie. Efekt? Straciłam tylko 6 punktów z 30, mimo że tak jak pisałam ostatnio, ciężko mi przychodzi zmuszenie się do nauki tego przedmiotu. Kolejna pozytywna informacja jes...

I rok w pigułce - część II

Zgodnie z obietnicą, ciąg dalszy podsumowania pierwszego roku zmagań. Dwa najobszerniejsze przedmioty już opisałam w poprzednim poście, o pozostałych, a raczej moim podejściu do nich, aż wstyd pisać, bo mogę je wszystkie podsumować mniej więcej tak: "nie ucz się, chodź na zajęcia, chyba, że masz pretekst, żeby nie iść to korzystaj, przypomnij sobie o przedmiocie dzień przed kolokwium/zaliczeniem, i tak wszystko zdasz". Trochę uogólniłam, ale najprościej mówiąc tak to wygląda. Moja uczelnia ma na szczęście dobrze poustawiane priorytety, przynajmniej na pierwszym roku, nie wiem jak dalej. Nie trzeba się za bardzo martwić niczym, co nie kończy się egzaminem, a tak naprawdę to niczym, co nie jest anatomią i histologią. To oczywiście nie znaczy, że zupełnie nic się nie uczyłam z pozostałych przedmiotów, ale to może opiszę po kolei. BIOLOGIA MOLEKULARNA Na początek muszę podkreślić jedną rzecz, jest to naprawdę ciekawa i bardzo przyszłościowa dziedzina nauki . W dodatku moj...

I rok w pigułce - anatomia i histologia.

Wakacje trwają w najlepsze, ledwo wróciłam z rodzinnego wyjazdu, a zaraz czeka mnie kolejny, tym razem ze znajomymi. Dzisiejszy dzień spędzam odpoczywając, ale ponieważ pojawiło się kilka próśb, stwierdziłam, że spróbuję stworzyć post, w którym podsumuję pierwszy rok studiów. Za każdym razem, gdy ktoś pyta mnie jak wyglądają studia medyczne, albo jak było na pierwszym roku, mam poważny problem z odpowiedzią. Mam dwie opcje, powiedzieć to co pierwsze przychodzi mi na myśl i zabrzmieć jak zbyt pewna siebie i przesadnie wyluzowana czy spróbować tak ubrać to w słowa, żeby brzmieć tak jak stereotypowy student medycyny powinien... Na szczęście należę do osób, które wolą być szczere niż brzmieć dobrze, więc prawie zawsze wybieram opcję nr 1. I rok, tak jak zapewne każdy inny, jest do przejścia. Co więcej, na mojej uczelni jest on całkiem przyjemny i zapewnia na tyle dużą ilość czasu wolnego, że starcza go na imprezy, sport, IFMSA, gotowanie(niektórzy lubią, ja jestem za leniwa :P), spot...

Ostatnie 15 dni.

Zajęcia się skończyły, teraz już "tylko" egzamin i wakacje. Zostało mi równo 15 dni do egzaminu teoretycznego z anatomii (a do praktycznego jeszcze mniej...). Z jednej strony całkiem dużo, z drugie przerażająco mało, a co gorsza motywacji do nauki jeszcze mniej. Jak zawsze gdy nie mam "noża na gardle" nie wychodzi mi siedzenie przy książkach. Niby wiem, że test będzie trudny, że ok. połowa osób go nie zda, że mam tyle planów na wakacje, że poprawki we wrześniu nie są wskazane, a mimo tego ostatnie dni walki LEŃ:NAUKA można podsumować 3:1... Cały czas czekam na magiczny przypływ motywacji i zapału, miejmy nadzieję, że przyjdzie niedługo, bo do Scapuli mogłam sobie pozwolić na zabawę pod tytułem "cała anatomia w 4 dni", ale do egzaminu to nie najrozsądniejszy pomysł. Zrobiłam sobie listę zagadnień do opanowania, wyszło mi 18. Część jest taka, że 3 godziny wystarczą, ale części w 1 dzień raczej nie ogarnę. Najbardziej demotywujące w tym wszystkim jest to, ż...

Nasza Katedra Anatomii jest bardziej zmienna niż najbardziej stereotypowa kobieta.

Znów dawno mnie tu nie było, więc wpis będzie długi. Na początek wyjaśnienie tytułu, otóż najpierw przedterminu miałam nie mieć, po czym jednak nastąpiła zmiana i miałam mieć, a teraz znów wracamy do stanu, że go nie mam. Całe zamieszanie wynikło z tego, że kierownik Katedry na początku roku wymyślił 3 "drogi" zdobycia przedterminu. W poprzednich latach można było się na niego dostać, tylko będąc w pierwszej dwudziestce na uczelnianym etapie Scapuli. Tym razem Pan Docent postanowił, że oprócz tego każdy asystent będzie mógł wybrać jedną osobę ze swojej grupy, a poza tym będą testy semestralne dla chętnych, z których również kilka osób z najlepszymi wynikami będzie miało to szczęście. Minął pierwszy semestr, połowa kolejnego, a żadnego testu nie było, no cóż.... Za to jak zwykle na początku maja odbyła się uczelniana Scapula, do której podeszłam, tak jak już tu pisałam, z czystej ciekawości i bez jakiegokolwiek porządnego przygotowania. W związku z tym, z wyniku byłam napraw...

A jednak przedtermin! :D

Cudowne rozpoczęcie tygodnia, czyli ogromne pokłady życiowego szczęścia znów zrobiły swoje :D Dzisiejszy dzień wcale nie zapowiadał się na specjalnie udany. Nie spałam za dużo, bo jak zwykle po weekendzie nie umiałam się zebrać do wczesnego pójścia spać, na anatomii okazało się, że asystenta nie ma, ale mamy czekać, bo dojedzie. Jak już dojechał to okazało się, że ma nienajlepszy humor, więc dostało mi się za bycie "głosem grupy". No cóż, poniedziałek... Po czym wyszedł temat przedterminów i choć wiedziałam, że szanse są niewielkie, to jednak zostałam wyznaczona przez dr Krz <3 Jestem z tego powodu przeszczęśliwa, nie dlatego, że to przedtermin i można bezkarnie go oblać, ani nawet nie dlatego, że raczej mało komu udaje się to zrobić. Najbardziej cieszy mnie to ze względu na formę w jakiej się odbywa. Nasz egzamin z anatomii to test wielokrotnego wyboru, a ja nie cierpię tego typu testów. Poza tym, mój asystent jako jeden z nielicznych (o ile nie jedyny), nigdy nie robi...

Nienaukowo, ale o nauce.

Miałam się uczyć, a nie tu pisać, ale z racji braku weny do nauki będzie wpis. Żeby było zabawniej, wpis będzie właśnie o metodach i motywacji do nauki oraz jej braku. Siedzę właśnie nad Sawickim i prezentacją z wykładu z histologii i robię notatkę, a w każdym razie "roooobię...". (Siedzę w okularach przeciwsłonecznych przy biurku xD Mamy okna w taką stronę, że popołudniami słońce świeci centralnie w nas, bo biurka stoją pod oknem. Mamy do wyboru zasłonić rolety i zapalić światła, albo korzystać z pięknej pogody i grzejącego przez szyby słońca, ale wtedy bez okularów nie da rady. Dobrze, że będąc na ZD kupiłam sobie w końcu takie, które trzymają się na nosie :P). Trudno się zmotywować gdy współlokatorka zaczęła już weekend i wybiera się na zakupy, a do tego spędziło się przy biurku znaczną większość ostatnich 4 dni... Oczywiście siedzenie przy biurku nie jest jeszcze jednoznaczne z nauką, ale tym razem, wyjątkowo, jest to bardzo blisko związane. W weekend siedziałam nad ...

Cudowny weekend i zero czasu na pisanie po powrocie.

Wczoraj późno wieczorem wróciłam z mojego pierwszego Zjazdu Delegatów IFMSA. Było rewelacyjnie, ale niestety przez wyjazd nie mam teraz czasu na długi wpis. Zaległa anatomia i histologia wzywają, 2 wejściówki, kolokwium w poniedziałek, a do tego pewnie kolokwium z angielskiego no i zbliża się Aurea Scapula. Idę na nią tylko z ciekawości i żeby przetestować swoją skuteczność w strzelaniu w zadaniach wielokrotnego wyboru, ale wypadałoby choć coś powtórzyć. Nawet jak nie ze względu na konkurs, to ze względu na zbliżający się coraz szybciej egzamin... W przyszłym tygodniu, albo w weekend za prawie 2 tygodnie będę miała prawdopodobnie więcej luzu to nadrobię zaległości w blogowaniu ;)

Jedziemy na wschód!

Mam wrażenie, że ostatnio co wpis pojawia się tu motyw IFMSA. Tak wyszło, że w tym semestrze mam bardzo, bardzo sympatyczny plan, a co za tym idzie całkiem dużo czasu wolnego. Pewnie mogłabym poświęcić go na wkuwanie anatomii i poważnie podejść do Scapuli (ogólnopolskiego konkursu, który w przypadku mojej uczelni może zapewnić przedtermin z egzaminu, a czterem szczęśliwcom nawet zwolnienie), ale jak mam do wyboru naukę lub angażowanie się w akcje IFMSA, to to drugie zdecydowanie wygrywa. Zwłaszcza, że nauka do Scapuli nie różni się niczym od nauki do egzaminu, muszę umieć dokładnie tyle samo, a może nawet więcej materiału i to w krótszym czasie. Dlatego uważam, że nie ma dużego znaczenia czy nauczę się tego teraz czy za 2 miesiące. No, ale wracając do nadchodzącej wyprawy na wschód. Na początku kwietnia organizowany jest Ogólnopolski Zjazd Delegatów IFMSA, który co roku odbywa się w innym mieście i co roku z każdego oddziału jedzie ekipa przedstawicieli. Gdy nasza Przewodnicząca ogłos...

Kolejna anatomia do przodu i pierwsze wkłucia za mną.

Wczorajsze kolokwium z anatomii jest kolejnym z rzędu, które poszło mi zaskakująco dobrze, no cóż, najwyraźniej 1,5 dnia nauki jednak potrafi wystarczyć :P No, bo oczywiście skończyło się tak jak się spodziewałam, mało czasu, w piątek zamiast siedzieć nad książkami, poszłam na imprezę (która udała się świetnie!), później w sobotę większość dnia z IFMSA i na naukę zostało niewiele czasu. Staram się być realistką (jak w każdej kwestii), wiem, że oceny ocenami, ale na egzaminie mogę nie mieć tyle szczęścia, więc już po raz kolejny postanawiam sobie, że wrócę do regularniejszego uczenia się i zacznę powtórki. Co do części pierwszej to w najbliższym czasie się przekonam czy uda mi się realizacja planu, jest szansa, że tak, bo zaczęliśmy najciekawszy preparat - brzuch. Co do powtórek to wstępnie zaplanowaliśmy wspólna naukę ze znajomymi już na ten tydzień, ale może przypadkiem się nie udać, bo 20 urodziny koleżanki, priorytety muszą być :D Od razu po anatomii jechałam na kolejną akcję IFM...

Wolne!!!

Przetrwałam ostatni tydzień zajęć w tym roku, kolejne dopiero 7 stycznia, a do tego czasu wolne <3 Początek tygodnia ciężki, w ciągłym biegu. W sumie to głównie w poniedziałek. Najpierw anatomia, na której nasz kochany dr.K postanowił zrobić pisemną "wejścióweczkę". Oczywiście nie na ocenę, bo poza ocenami z kolokwiów, na anatomii nie ma ocen, ale po prostu zamiast ustnego odpytywania kilku osób postanowił sprawdzić stan wiedzy całej grupy. Ten można by podsumować krótko - ''mniej niż zeroooo...". Normalnie w poniedziałki jesteśmy dość dobrze przygotowani, bo od środy jest dużo czasu, w tym weekend, ale tym razem większość osób spędziła ten czas nad czymś innym, ponieważ własnie w poniedziałek mieliśmy zaliczenie całego semestru z biofizyki. Tak jak już pisałam, jesteśmy chyba jedyną uczelnią, która nie ma z tego egzaminu na ocenę (i całe szczęście), ale 51% trzeba z testu uzyskać. Tak więc na anatomii cała grupa zareagowała zgodnym "nieee, wejściówka dz...