Skip to main content

Posts

Showing posts with the label biolomolo

I rok w pigułce - część II

Zgodnie z obietnicą, ciąg dalszy podsumowania pierwszego roku zmagań. Dwa najobszerniejsze przedmioty już opisałam w poprzednim poście, o pozostałych, a raczej moim podejściu do nich, aż wstyd pisać, bo mogę je wszystkie podsumować mniej więcej tak: "nie ucz się, chodź na zajęcia, chyba, że masz pretekst, żeby nie iść to korzystaj, przypomnij sobie o przedmiocie dzień przed kolokwium/zaliczeniem, i tak wszystko zdasz". Trochę uogólniłam, ale najprościej mówiąc tak to wygląda. Moja uczelnia ma na szczęście dobrze poustawiane priorytety, przynajmniej na pierwszym roku, nie wiem jak dalej. Nie trzeba się za bardzo martwić niczym, co nie kończy się egzaminem, a tak naprawdę to niczym, co nie jest anatomią i histologią. To oczywiście nie znaczy, że zupełnie nic się nie uczyłam z pozostałych przedmiotów, ale to może opiszę po kolei. BIOLOGIA MOLEKULARNA Na początek muszę podkreślić jedną rzecz, jest to naprawdę ciekawa i bardzo przyszłościowa dziedzina nauki . W dodatku moj...

Powrót na północ.

Gdy wyjeżdżałam dziś rano z domu, musiałam najpierw porządnie się namęczyć z przeciągnięciem mojej przeładowanej walizki (gdy dopychałam do niej rano ostatnie rzeczy byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, że zamek to wytrzymał, nie zdziwiłabym się gdyby nie dał rady) przez leżący na ścieżce śnieg. Nie było już tak zimno jak wczoraj, ale wciąż zimowy krajobraz. Natomiast tutaj, przywitała mnie wiosna. Zero śniegu, oślepiające słońce, a do tego 4* na plusie. Przede mną wciąż całkiem sporo wolnego, 10 dni, a pomijając jedne zajęcia z histologii, to nawet 14 :D Mimo tego wróciłam już do Sz., z kilku powodów. Mam parę rzeczy do pozałatwiania na miejscu, a poza tym będąc w domu, szansa, że zajrzę do książek jest jeszcze niższa niż tutaj. Zaniosłam karty po wpisy z biologii molekularnej, zrobiłam zakupy, a teraz postanowiłam zajrzeć na stronę uczelni i zaraz mnie coś trafi. Jest już rozkład zajęć i kolokwiów z histologii. Wszystko super, ale przy okazji pojawiła się data egzaminu k...

Ferie!!! I podsumowanie pierwszego semestru studiów.

Hurra, właśnie zaczęłam ferie! No dobra, mam jeszcze histologię w piątek i angielski w poniedziałek, ale to nieważne :P Zaliczyłam kolokwium z chemii, wczoraj były wyniki. Napisałam na znacznie więcej punktów niż się spodziewałam, więc przedmiot z głowy, przynajmniej do póki nie zaczniemy biochemii... ale to dopiero na 2 roku ;) Dziś natomiast pojawiły się wyniki z biologii molekularnej. Jakimś cudem udało mi się dostać z kolokwium 4,5 i dzięki temu jestem zwolniona z egzaminu :D Wszystko poszło zgodnie z planem, więc w najbliższych dniach planuję korzystać z ferii, oglądać seriale i imprezować, a na dalszą część wolnego będę musiała rozpisać sobie powtórki z anatomii, bo inaczej zmarnuję cały czas, mimo ambitnych planów. Pierwszy semestr można uznać za zakończony: Chemia, biofizyka, socjologia - zaliczone. Egzamin z historii medycyny - zdany na 5. Biologia molekularna - zwolnienie i 4,5 do [e-]indeksu. Anatomia - wszystkie kolokwia zdane w przedterminie lub pierwszym terminie. ...

Coraz bliżej...

Sesja? Nie, oczywiście mam na myśli ferie :D Moja sesja obejmuje tak naprawdę 1 egzamin, z którego jak się uda to będę zwolniona, a jak nie to pójdę i napiszę, spędzę tam godzinkę i dopiero zacznę ferie, więc i tak bez problemu :) Dziś pisałam pierwsze, z dwóch ostatnich kolokwiów w tym semestrze. Jak poszło to się okaże jutro, ale nie podobało mi się. Nasz drogi Zakład Chemii robi testy z kosmosu, pula nie wchodzi, zadania wykluczają poza materiał seminarek lub są to kwestie napisane małym druczkiem, pod obrazkiem, albo jeszcze lepiej, rzeczy, które powinniśmy wywnioskować z obrazka, który chyba w związku z tym powinniśmy mieć w głowie, razem z tymi 210 slajdami... No, ale trudno, o 13 wyniki, jak nie zdałam, to za tydzień podejdę do drugiego terminu. I tak nie planuję wracać jeszcze do domu. Za to na anatomii było dzisiaj śmiesznie. Poszłam totalnie nieprzygotowana, jak nigdy. Uznałam, że wolę przejrzeć chemię i iść spać, a anatomię nadrobię sobie w czasie ferii. Nie byłam jedyną ...

Indeksy? Tylko elektroniczne! A po wpisy i tak trzeba biegać.

Dzisiaj od rana szybka powtórka anatomii, później biologia molekularna po raz ostatni i znów szybka powtórka z anatomii, kolokwium po raz pierwszy pisemne, pytania choć nie były tak bardzo fajne jak dostał przedtermin (dla niektórych może były, ale ja ze wszystkich trójkątów szyi zdecydowanie najmniej lubiłam boczne, o które zostaliśmy zapytani). Mimo tego szybko skończyłam pisać, stwierdziłam, że mi zaraz ręka odpadnie, tak odwykłam od długich wypowiedzi pisemnych i oddałam kartkę choć był jeszcze czas. Doktor K. stwierdził, że pięknie i postawił 5, miłe zakończenie dnia, nie narzekam :D Po anatomii pojechałam załatwić wpisy dla mojej grupy, bo choć uczelnia idzie z duchem czasu i wprowadziła e-dziekanat i e-indeksy to oczywiście nic w nich nie ma, a starości i tak musza biegać od Katedry do Katedry i od Zakładu do Zakładu po wpisy. Mógłby każdy sam to załatwiać, ale to byłby bałagan i zamieszanie, to już wolę wziąć cały plik i się przejść, zwłaszcza, że mam czas, bo dalsza nauka do...

Niby nie sesja, a jednak.

Kolokwium z histologii zdane, ale szału nie ma. Po napisaniu było lepiej niż ostatnio, bo wiedziałam, że raczej zdam, natomiast ocena ostatecznie gorsza, podobnie jak zdawalność całego roku, która wyniosła ok. 50%... No cóż, o ile znów nie usuną jakiś pytań jak ostatnio, a nic na to nie wskazuje, to sala na 2 terminie będzie zapełniona. Dziś wieczór odpoczynku, a jutro po zajęciach będzie trzeba usiąść do anatomii, zwłaszcza jeśli chcę ją zdawać już w poniedziałek. Egzamin z historii medycyny jednak musi zostać przesunięty na iny termin, więc może się okazać, że w ostatnim tygodniu przed feriami znów będzie piękna kumulacja. W poniedziałek historia medycyny i kolokwium z chemii (a to zapewne znów będzie masakra), a we wtorek ostatnie kolokwium z biologii molekularnej, od wyników którego zależy kto będzie zwolniony z egzaminu, a kto nie. Jeśli mi się nie uda, to też nie tragedia, po prostu zacznę ferie dzień później ;) Tak więc niby nie mamy sesji, ale trochę nauki nam się nałożyło. W...

Znów pozytywne zaskoczenia.

Kolejny raz moje ogromne pokłady szczęścia nie zawiodły. A może raczej powinnam powiedzieć - umiejętności snajperskie :P Pojawiły się wyniki z kolokwium z biologii molekularnej. Tak, z tego, z którego wszyscy wyszli ogromnie zawiedzeni i zaskoczeni faktem, że nie weszła pula. Kto by się spodziewał... Sama nie miałam żadnej pewności, że w ogóle je zdam, bo poza 7 pytaniami, które zaznaczyłam w ciemno, cała reszta była baaaardzo niepewnie zaznaczana. No, ale okazało się, że wystrzelałam sobie 4, więc nie mogę narzekać :D Na zwolnienie z egzaminu szanse nadal jakieś tam mam, ale bez szału, bo oficjalnie musiałabym z ostatniego koła dostać 5, na co przy mojej motywacji do nauki tego przedmiotu, się nie zapowiada. Jest jeszcze nadzieja, że jak co roku zejdą z oficjalnego progu i będzie można nie pisać egzaminu już od niższej średniej niż 4,5. Byłoby fajnie, zawsze to o dzień czy 2 dłuższe ferie zimowe :) W sumie wynikiem z chemii też jestem pozytywnie zaskoczona. Wiedziałam, że zdałam, ...

Ocenowa loteria i świąteczny klimat.

Kolejne koło z anatomii za mną. Dziś po raz pierwszy dostałam niższą ocenę niż moim zdaniem powinnam, no ale u K. tak to wygląda, loteria. Ostatnio odpowiedziałam na 3 i dostałam 4, dzisiaj dla odmiany powiedziałam wszystko jak trzeba, na 5, a też dostałam 4. Równowaga zachowana :P Jutro kolejne koło, tym razem z biolomolo. Za chwilę zaczynam się na nie uczyć. No, dobra, robić pulę, która jeśli wejdzie tak jak ostatnio, to będzie wspaniale. Za to jeśli nie wejdzie to słabiutko i nici ze zwolnienia. Jakoś to w razie czego przeboleję. Egzamin mamy umówiony na pierwszy dzień "sesji", więc po prosto będę miała w razie czego o 1 dzień krótsze ferie ;) Póki co przerwa od nauki, na najnowszy odcinek The Fall <3 Świetny serial z rewelacyjną Gillian Anderson <3 Szkoda, że to już przedostatni z tego sezonu :( Święta za trochę ponad 2 tygodnie, w mieście już można poczuć klimat, w weekend byliśmy ze znajomymi na Jarmarku Bożonarodzeniowym na Zamku. Porobiliśmy zdjęcia, wy...

Ja : chemia - 1:0

Ponarzekałam, ponarzekałam i zdałam - ja:chemia 1:0 :D Jeszcze tylko 1 kolokwium i przedmiot z głowy. Pewnie znów będzie trudne, ale mamy to szczęście i piszemy je jako ostania z grup, więc część pytań jest taka sama jak w poprzednich grupach. Myślę, że tylko i wyłącznie dzięki temu udało mi się to zdać. Za to najprawdopodobniej poległam na wejściówce z zadaniami obliczeniowymi z poziomu gimnazjum... bo nie umiem obsługiwać kalkulatora naukowego xD No dobra i dlatego, że zupełnie nie pamiętam moich znienawidzonych obliczeń z roztworów, pH, stopnia dysocjacji itp. Na szczęście ze wszystkich poprzednich wejściówek mam 2/2, a żeby zaliczyć przedmiot wystarczy 51%, więc nie ma problemu. Po kolokwium z chemii wróciłam do pokoju i poszłam spać na 2h, żeby zebrać trochę energii na wieczór. Miałam 3 różne propozycje before'u, stanęło na integracji międzygrupowej, Później przejechaliśmy się imprezowym Tramwajem Zwanym Pożądaniem - był to podstawiony tramwaj w ramach akcji IFMSA, mającej n...

Jak łatwo i skutecznie uśpić studenta?

Jak łatwo uśpić studenta? Nic prostszego. Wystarczy kazać mu czytać prezentacje z chemii... Tak, właśnie próbuję udawać, że to robię, z marnym skutkiem, jako że wylądowałam tutaj. Mamy w czwartek kolokwium. Po pełnych przerażenia opiniach znajomych, postanowiłam już dzisiaj zajrzeć do tych seminarek, z których powinnam się nauczyć (pierwotnie planowałam usiąść do tego dopiero jutro, bo jest to jeden z tych przedmiotów, które nie mają większego znaczenia, kończą się zaliczeniem, a nie egzaminem, więc oceny nie mają żadnego znaczenia, oraz nie ma opcji nie zdania ich). Tak naprawdę mogłam to zrobić już wczoraj, bo 13:30 skończyłam zajęcia, ale na samą myśl o chemii, wizja nauki anatomii stawała się nagle propozycją nie do odrzucenia. Dlatego też spędziłam popołudnie powtarzając  materiał, który będę musiała umieć na kolokwium z anatomii, które wypada w przyszłym tygodniu. No, ale wracając do chemii. Dziś po zajęciach poszłam do Biblioteki poszukać motywacji. Usiadłam do jednego z...

Koło numer dwa :D + mały update

Jakby wszystkie koła w ten sposób wyglądały to życie studentów medycyny byłoby jeszcze piękniejsze (za to ich wiedza zerowa :P ). Mieliśmy kolokwium z biologii molekularnej. Przedmiot ciekawy, ale tak naprawdę zupełnie bez sensu, bo jak już pisałam, sami wykładowcy mówią, że to co ważne i tak będzie na genetyce na dalszych latach. No, ale koło zapowiedziane, trzeba było się jakoś przygotować. Z prezentacji niewiele dało się wynieść, książek, jak usłyszeliśmy, nie mamy po co kupować, no chyba, że kogoś to bardzo interesuje i chce tak po prostu dla siebie, no to zostało robienie kół z poprzednich lat. Okazało się, że szalenie wielka "pula" wynosi 40 pytań, a może nawet mniej, bo część wyraźnie była z materiału, którego nie robiliśmy. Po przejrzeniu tego 3 razy ze współlokatorką, byłyśmy w stanie odpowiadać jedna drugiej  na pytania, zanim one padły. Na zasadzie "primery, a reszta nie" :P Poszłyśmy na aulę z nadzieją, że to wystarczy i nie zawiodłyśmy się :D Kolokwiu...

Nowe lokum :D

W końcu, po miesiącu życia na walizkach i niespodziewanych przeprowadzkach, wylądowałam we własnym, świeżo wyremontowanym pokoju w akademiku. Trzeba przyznać, warto było czekać ten miesiąc, bo warunki są super. Świeżo wymalowane ściany, nowe biureczka, stolik, 3 większe szafy wnękowe i 1 mniejsza, 2 regały, obrotowe krzesła, zwykłe krzesła, po 2 ciepłe, miękkie koce, od wszystkiego aż bije nowością :D Nowa współlokatorka bardzo sympatyczna, sąsiedzi z boksu też super, ochrzciliśmy już nasz boks pierwszą imprezą w piątek :D Mój pierwszy od dawna i ostatni na dłuższy czas, weekend bez anatomii właśnie minął. Zgodnie z planem udało mi się nadrobić zaległe notatki z histologii i to by było na tyle z mojej naukowej aktywności. Sama nie wiem na co uciekł pozostały czas, wyjście do miasta, impreza i nagle z piątku zrobił się poniedziałek... ... który upłynie mi pod hasłem biologii molekularnej, bo we wtorek pierwsze zaliczenie. Nie zaglądałam jeszcze do tego, ale patrząc po tym jak wygląd...

Pierwsze koło.

Dziś zdałam moje pierwsze kolokwium z anatomii, co więcej, zdałam je na 5. Strasznie mnie to bawi, bo jakbym miała obiektywnie ocenić mój stan wiedzy z osteologii to oscylowałoby to w granicach 3,5, no ewentualnie słabego 4 :D No, ale moja ocena to niespecjalnie duży wyczyn, bo dostałam najprostszy zestaw jaki się dało, poza tym jak zwykle duży wpływ miał mój sposób wypowiadania się. Po raz kolejny na moją korzyść zadziałała pewność siebie i brak stresu. "Collum anatomicum" na kości udowej? Czemu nie, doktor K. chyba nawet nie usłyszał, że bzdurę powiedziałam, a nawet jeśli to nie zwrócił na to uwagi ;) Wszystkie pozostałe osoby z grupy, które też odważyły się zdawać już dzisiaj (bo generalnie pierwszy termin dla wszystkich będzie w poniedziałek, dziś był dla chętnych, ale myślę, że K. traktował to trochę jak przedtermin, dlatego jeszcze łagodniej oceniał i nie dawał nikomu zbyt trudnych pytań) też zdały bez problemów. Tak samo moi znajomi z innych grup, z którymi wspólnie s...

Niespodziewana wejściówka.

Miałam dzisiaj swoją pierwszą w życiu wejściówkę, na dodatek zupełnie niespodziewaną, bo z anatomii o.O Nasz drogi pan K., który uznaje przecież tylko ustne odpowiedzi i kolokwia, rozdał karteczki i zarządził sprawdzenie wiedzy na piśmie. Ludzi trochę zatkało, wbiło w krzesła i zmroziło, no ale cóż, doktor każe, student musi :P Wejściówka typu "napisz wszystko co wiesz o...", czyli najbardziej znienawidzona przeze mnie forma, ale trudno. Napisałam krótko, zwięźle i na temat. Mogłabym więcej, ale wyszłam z założenia, że wolę czegoś nie napisać niż napisać totalne bzdury. Całość zajęła mi ok. 3/4 strony A4. Rozglądam się po mojej grupie, a ludzie piszą, i piszą, i piszą... Przede mną oddał tylko 1 kolega, który miał niewiele więcej treści. Byłam przekonana, że usłyszę jakiś komentarz do mojej niewiedzy i zbyt małej ilości informacji, skoro ludzie umieli tyle, żeby zapisać tym prawie 4 strony... Zajęliśmy się oglądaniem kości, a pan K. oglądaniem naszych prac, z poważną i sku...

Dobra kawa to podstawa.

Już drugi dzień z rzędu zachwycam się automatami z kawą, na które można się natknąć na mojej uczelni :D Pierwsza zaleta - duże kubki <3 Nie wiem kto to wymyślił, żeby w większości tego typu maszyn były tak malutkie kubeczki, ale musiał to być ktoś kto bardzo powoli pije, albo po prostu wystarczają mu do szczęścia 3 łyki kawy. U nas w automatach są kubki przyzwoitej wielkości (choć na moje standardy i tak za małe, ale nie będę wymagała, żeby mi w "wiadrach" tam podawali, tak to sobie mogę pić w domu :P ). Druga zaleta to duży wybór, cappuccino, cappuccino z czekoladą, czara, biała, latte z podwójnym mlekiem, kawa waniliowa, gorąca czekolada, gorąca czekolada z czymś tam, w niektórych jest nawet gorąca czekolada z miętą, a i tak nie wszystkie pamiętam. Trzecią zaletą jest regulacja cukru, nie zawsze jest taka opcja, a ja nie lubię przesłodzonej kawy, już wolę gorzką, a najlepsza jest taka z "optymalną" ilością cukru, co tu mogę sobie ustawić. Ostatnią, ogromną zale...