Skip to main content

Posts

Showing posts with the label praca

Malaga, Mauritius i kolejne zmiany, czyli wpis na trzydziestkę.

Z trzydziestką zbliżającą się wielkimi krokami, w końcu zmotywowałam się by dodać kolejny wpis. W ostatnich latach, ze względu na wszelakie egzaminy i rekrutacje, mam poczucie, że zimowe miesiące upływają mi głównie pod hasłem nauki, więc rzadko mam motywację aby wtedy cokolwiek pisać. W tym roku było podobnie, ponieważ znaczną część zimy spędziłam przygotowując się do rozmowy o pracę (czytaj, egzaminu ustnego) na drugi stopień specjalizacji. Jako, że poprzednio nie pisałam chyba o tym w zbyt wielu szczegółach, w skrócie wyjaśnię jak cały ten proces wygląda. 

Na wariackich papierach, czyli jachty i start życia w Anglii

Oj intensywnie ostatnio u mnie. I przez "ostatnio" mam na myśli okres już prawie dwóch i pół miesiący, które upłynęły od poprzedniego wpisu. Zaczęło się od wielkiego pakowania, z którym musiałam uporać się jeszcze przed wyjazdem na Mazury. Coroczne wyprowadzki do akademika to jedno, ale przenosiny do innego kraju to zupełnie inna bajka. Zwłaszcza, że teraz już było wiadomo, że to naprawdę wyprowadzka na dobrę i do domu będę już wracać tylko jako gość. Po jakimś tygodniu przeglądania mojej garderoby i przekopywania się przez szafki i kartony, mój pokój wyglądał magazyn, zastawniony walizkami i 30-kilogramowymi kartonami. Próba rozplanowania które rzeczy spakować na jachty, które do walizki do samolotu, a które do nadania do Anglii, wymagała co najmniej tyle samo logistycznych akrobacji co poruszanie się po pokoju, tak żeby się nie połamać i niczego nie podeptać. Kolejną sprawą, którą musiałam załatwić na ostatnią chwilę było znalezienie mieszkania. Zabrałam się za to z dość du...

W głowie już Święta, czyli ostatnie zaliczenia w tym roku.

Choć do Świąt zostało jeszcze trochę czasu, gdzie nie spojrzeć tam choinki, świecące lampki i promocyjne gazetki z propozycjami prezentów. Na uczelni, mimo że zajęcia trwają w najlepsze i według kalendarium roku akademickiego powinny trwać jeszcze do 23 grudnia, to da się już odczuć pewne "rozluźnienie" atmosfery. Po pierwsze, część zajęć już się skończyła, dzięki czemu plan zrobił się naprawdę przyjemny. W poniedziałki, zamiast wstawać na 8, mam jedne zajęcia na 14. Piątki też zrobiły się przyjemniejsze, bo skończyły się zajęcia z anatomii topograficznej, dzięki czemu będzie można chwilę dłużej pospać. Ja, razem z jeszcze jedną osobą z mojej grupy, musimy co prawda odrobić zeszłotygodniowe zajęcia, bo spontaniczna, czwartkowa impreza urodzinowa kolegi, spowodowała, że nie dotarliśmy na zajęcia na czas (nikt z jej uczestników nie podołał temu zadaniu, ale niektórzy wpadli 30-minut spóźnieni i mają zaliczone zajęcia, a ja uznałam, że nie chce mi się spieszyć i, że "jakoś...

Ogarnianie...

... życia, pokoju, siebie, wszystkiego. Od początku sierpnia czas przyśpieszył, a od momentu gdy dostałam się na studia pędzi z prędkością światła. Jak zwykle mam tyle planów i rzeczy do zrobienia, że nie wiem od czego zacząć... więc zaczęłam od nadrobienia seriali :P Zostało mi jeszcze kilka odcinków, ale uznała, że można by jednak wpleść w to ogarnianie innych rzeczy. No i póki co idzie mi nienajgorzej. Dentysta umówiony, książki do matury spakowane w karton, notatki z drzwi odklejone (ale białe i puste się tę drzwi zrobiły o.o), nawet pracę znalazłam. No dobra, nawet nie szukałam, więc trudno mówić o znalezieniu, no ale nieważne. Efekt jest taki, że jutro pierwszy raz w życiu zobaczę co to 8 godzinna robota :P Jeśli będę miała jeszcze jakieś...