Skip to main content

Posts

Showing posts with the label immunologia

Poranna psychologia i patomorfologia, czyli dlaczego NIE nie cierpię poniedziałków.

Zaczynam własnie ostatni spokojny tydzień bez żadnego kolokwium, bo od następnego mamy 3-tygodniowy maraton: patomorfologia, patofizjologia, diagnostyka, a do tego oczywiście cotygodniowe wejściówki z mikrobów. Na szczęście z tym ostatnim jestem chwilowo na zero, bo w piątek udało mi się poprawić zaległą wejściówkę :) Poniedziałki są w tym semestrze straszliwie długie, bo żeby dojechać na nieobowiązkowy  wykład z psychologii muszę wstać koło 6:15, a wracam z zajęć dopiero 12h później (przez bezsensowne okienka, o których już pisałam). Mimo tego, jakoś nie potrafię powiedzieć z pełnym przekonaniem, tak chętnie przez wielu powtarzanego zdania, "Nie cierpię poniedziałków!".    Mimo, że po tylu godzinach siedzenia na zajęciach jestem zmęczona, to naprawdę nie mam powodów do narzekań. Wykład z psychologii jak zawsze świetny, choć zdecydowanie za krótki. Przez to, że trwa on tylko 45min, prowadząca musi bardzo zwięźle, wręcz hasłowo opowiadać o wi...

Immunologia, sentymenty i pierwsza pomoc, czyli podsumowanie miesiąca.

Czas jak zwykle pędzi, człowiek dopiero co się przeprowadzał, a tu już miesiąc zajęć za nim. Ten rok, pod wieloma względami, jest zupełnie inny niż 2 poprzednie. Zamiast wielogodzinnych okienek, wolnych popołudni i piątków, całe dnie na mieście, bo bezsensowne okienka po 1h, plus znacznie więcej przedmiotów. Zamiast 5-minutowych spacerków na zajęcia, jeżdżenie po całym mieście, zamiast spania do 10, zajęcia na 8 cztery razy w tygodniu. Jest inaczej, mogłoby się wydawać, że trudniej, ale poza niedosypianiem, które przede wszystkim wynika z mojego "rozstrajania" się przez imprezy w weekendy, nie mam powodów do narzekań. Przedmioty nadal uważam za ciekawsze niż na dwóch pierwszych latach, oczywiście nie wszystkie, ale większość. W ramach psychologii klinicznej mieliśmy kolejny interesujący wykład, na temat orzecznictwa sądowego, a później trochę mniej interesujące ćwiczenia dotyczące przekazywania złych informacji i pracy z trudnym pacjentem. Temat generalnie bardzo ważny, ale...

II rok w pigułce - część II

IMMUNOLOGIA Drugi przedmiot pierwszego semestru [po biochemii], na którym pisze się wejściówki, a raczej wyjściówki. Na ogół są one poprzedzone 20-30min prehistorycznnym filmem (naprawdę, jakość mówi sama za siebie, a daty produkcji potwierdzają, że niektóre są starsze niż moi rodzice). Później odbywa się także seminarka, a do tego na wejściówkach częściowo wchodzi pula, albo pojawiają się podobne pytania, więc mi wystarczało przejrzenie pul dzień przed, albo nawet w trakcie trwania filmu. Odradzam naukę z książek, ponieważ z 2 proponowanych przez zakład, jedna jest bardziej beznadziejna niż druga. Zagadnienia obowiązujące na dane zajęcia są rozrzucone po różnych rozdziałach, więc przeczytanie ich zajmuje mnóstwo czasu. Na koniec zajęć odbywa się część ćwiczeniowa, a semestr kończy zaliczenie, złożone z pytań zamkniętych. Z tego co pamiętam to uczyłam się do niego dzień przed i szczęśliwie udało mi się wystrzelać wymaganą liczbę punktów, ci którym zabrakło, umawiają się z zakładem na...

Czy oni poszaleli z tą nauką?! Co ja, medycynę studiuję? :P

Nowy semestr trwa od niecałych 2 tygodni, a ja już teraz, bez wahania, mogę powiedzieć jedno, skończyły się dobre czasy lenistwa. Codziennie odcinek serialu, impreza co czwartek, a czasem i w piątek? Nie w tym semestrze. Ostatnie 1,5 roku mieliśmy naprawdę sympatyczny plan zajęć i niewiele nauki. Anatomia na pierwszym roku? Jasne, wiedzy mnóstwo, ale prowadzący wymagał jej tylko na kolokwiach, więc zajęcia były bezstresowe. Histologia? Niby co tydzień wejściówka, ale mi wystarczało przeczytanie Zabla i uważanie w trakcie seminariów. Do tego trochę szczęścia na kolokwiach i nawet na zwolnienie z egzaminu udało się załapać, rzutem na taśmę, ale zawsze. O pozostałych przedmiotach nie ma nawet co wspominać, bo wymagały symbolicznej ilości nauki. Idąc na drugi rok spodziewałam się, że nie będzie już tak kolorowo, ale szybko się okazało, że asystent z fizjologii trafił się tak samo niewymagający jak z anatomii, na patomorfologii są sami cudowni prowadzący (chociaż z tego przedmiotu aż żal s...

Rewelacyjny dyżur na rozpoczęcie ferii.

Ferie, ferie, ferie <3 Immunologia zdana (snajperskie zdolności i szczęście, again), można zapomnieć o nauce na najbliższe 3 tygodnie :D Nie mogło obyć się bez świętowania, więc całonocna impreza za mną. Myślałam, że szybko skończę zabawę, bo byłam po 8h stania (dosłownie) na dyżurze, ale energii do tańczenia starczyło na tak długo, że wróciłyśmy dopiero jak nas wyprosili z klubu, bo chcieli zamykać :P Impreza, imprezą, ale dyżur <3 Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego rozpoczęcia ferii. Poszłyśmy z T. i z moją współlokatorką na 11:30, mimo że normalnie, w ramach koła, chodzi się raczej po 15, bo wcześniej jest dużo studentów, mających kliniki. Stwierdziłyśmy, że skoro jest sesja, to może akurat nie będzie nikogo i miałyśmy rację. Dzięki temu, że byłyśmy na oddziale przed południem, to miałyśmy okazję załapać się na planowe zabiegi, których popołudniami na ogół nie ma. Na początek zeszłyśmy na izbę przyjęć, gdzie przyjmowała jakaś nieznana nam lekarka. Trafiłyśmy w nienajl...

Długie dwa tygodnie.

Ufff, najgorsza część stycznia za mną. Co prawda nie zaczynam jeszcze ferii, bo we wtorek czeka mnie zaliczenie semestru z immunologii, ale perspektywa 3 tygodni bez biochemii wystarcza mi do pełni szczęścia. Idąc na medycynę, jak pewnie każdy, zdawałam sobie sprawę, że czekają mnie długie godziny nauki, ale jak wiadomo, teoria i praktyka to dwie zupełnie różne rzeczy. Jasne, bywa naprawdę dużo nauki, ale to nie znaczy, że siedzimy codziennie po 5h w książkach (chociaż na pewno znajdą się i tacy ambitni). Poza tym, bez względu na to jak wiele godzin spędzi się nad książkami, jakie ilości wiedzy się pochłonie i ile człowiek przy tym narzeka, to gdy sesja się kończy, o wszystkim się zapomina i cieszy wakacjami. Później przychodzi nowy rok, nowe kolokwia i egzaminy, a zaskoczenie "o matko, ile nauki" równie wielkie jak poprzednio... Dodatkowo, tym roku pierwszy semestr wyjątkowo nas wszystkich rozleniwił. 4 dniowy weekend robi swoje, a jak do tego jedyne sprawdzenie wie...

Koniec tego dobrego, czyli powrót na uczelnię.

Cudowne 3 tygodnie z dala od nauki niestety już za mną. Święta jak zawsze minęły nim się obejrzałam, a sylwestrowy wyjazd ze znajomymi jeszcze szybciej. Odpoczęłam, najadłam się ciast za wszystkie czasy (ale nadal została jeszcze czekolada, które nigdy mi się nie znudzą :P ) i z bólem serca wróciłam do książek. Nadchodzące 2,5 tygodnia będzie... intensywne. Na dzień dobry, we wtorek po południu, piszemy kolokwium z patomorfologii. Nadal uwielbiam ten przedmiot i tylko dlatego byłam w stanie, jeszcze w trakcie wolnego, zabrać się za robienie notatek. Wyszło 13str A4, moją mikroskopijną czcionką, a i tak przeglądając pytania z poprzednich lat dopisuję dodatkowe informacje. Materiał jest ciekawy, no i przede wszystkim mam poczucie, że uczę się czegoś przydatnego na przyszłość. Objawy chorób, przyczyny, drogi zakażenia, powikłania, charakterystyka wybranych nowotworów, czyżbym naprawdę studiowała medycynę? :D Niestety nie zmienia to faktu, że to ogromna ilość pamięciówki, a czasu coraz...

Chyba nie polubię się z fizjologią...

Dziś krótki wpis, bo nie powinnam w ogóle nic pisać, tylko się uczyć :| Niełatwo wrócić do nauki po takim długim weekendzie, oj niełatwo... Pobyt w domu był bardzo udany, choć zabiegany. Odwiedzić całą rodzinę, nadrobić zaległości z przyjaciółkami, a do tego wyskoczyć do kina i na zakupy i ani się nie obejrzałam, a już musiałam wracać na uczelnię. Czekał mnie co prawda tylko jeden, ale za to długi, dzień zajęć, a później znów wolne, ale tym razem nie było opcji błogiego lenistwa. W nadchodzącym tygodniu mamy sporo roboty. Najpierw, we wtorek, cotygodniowa wejściówka z immunologii, a w środę combo... na dzień dobry wejściówka z biochemii, później kolokwium z fizjologii, a na zakończenie dnia przerywacz, do którego nadal nie wiem czy podejdę. Jak widać, miałam się czego uczyć w weekend, więc w piątek zajrzałam do seminariów z fizjologii, ale strasznie opornie mi to szło. Materiał na to kolokwium podzieliłabym na 3 kategorie: 1) rzeczy, które pamiętam z liceum i automatycznie je p...

Miesiąc minął, koniec cudownego, weekendowego lenistwa...

Zbliża się Wszystkich Świętych, a ja zamiast szykować się do powrotu do domu, albo imprezy Halloweenowej mam przed sobą pierwszy nieleniwy weekend. Przy obecnym układzie zajęć już w środę po 16 mogę zapomnieć o studiach i do niedzieli sobie o nich nie przypominać. No dobra, tak naprawdę to nie do końca tak, bo gdybym miała więcej samozaparcia to tych przedmiotów, z których nie miewam wejściówek też mogłabym się uczyć na bieżąco, ale wiadomo jak to jest, po 2, a czasem 3 dniach względnie intensywnej nauki biochemii, a gdzieś w przerwie także immunologii, jedyne o czym marzę w środę wieczorem to nadrobienie zaległych odcinków seriali. Później jeszcze cały czwartek zajęć, na koniec dnia koszykówka i jak wracam do pokoju to padam. Ewentualnie idę na imprezę, ale zdecydowanie wolę w piątek, bo wtedy mam więcej energii :P Ostatnio spędziłam 4,5h tańcząc prawie bez przerwy, co byłoby niewykonalne gdyby Otrzęsiny odbywały się w czwartek. Tym razem w weekend nie będzie ani błogiego lenistwa...

Plusy, plusiki i koło chirurgiczne.

Gimnazjum i liceum już za mną, a era plusików najwyraźniej jeszcze nie minęła xD Złapałam już dwa w tym tygodniu. Zaczęło się na immunach. Byliśmy już po wyjściówce, wszyscy gotowi do wyjścia, a prowadząca stwierdziła, że jeszcze szybko mamy przeprowadzić doświadczenie. Nawet nie pamiętam o co chodziło, ale roztwór miał się odbarwić po 2-3min ogrzewania probówki w rękach. Studenci znudzeni, część w ogóle nie podjęła próby zrobienia czegokolwiek, reszta siedzi i pociera probówkę w dłoniach. W końcu prowadząca stwierdziła błagalnym głosem, że "no niech chociaż komuś wyjdzie, to dam plusa do wyjściówki", kolejne 2min i nadal nic. W końcu powiedziała, że można trochę pokombinować z odczynnikami. No to dodałam solidną porcję tego, co wydawało mi się logicznie uzasadnione i płyn pięknie się odbarwił :P Druga sytuacja miała miejsce na biochemii. Robiliśmy doświadczenie, w którym na podstawie wyników z 5 probówek mieliśmy zrobić wykres i odczytać wyniki pozostałych 2. Roztwory p...

Nie tak źle, czyli pierwsze oceny

Moja wiarygodność jeśli chodzi o narzekanie, że czegoś nie zdam, znów spadła... Już na I roku słyszałam w takich sytuacjach, że "kto jak kto, ale ty na pewno zdasz", okazuje się, że kolejny rok nie przyniesie raczej dużych zmian. Nie lubię osób, które chodzą i opowiadają wkoło jak to nic nie umieją, nic się nie uczyły i na pewno nie zdadzą, a później okazuje się, że spędziły cały weekend nad książkami i dostali 5. Dlatego też staram się być jak najbardziej obiektywna i zdystansowana podczas komentowania własnych prac. Po wejściówce z immunologii miałam bardzo mieszane odczucia, byłam nienajlepiej przygotowana, ale temat był stosunkowo prosty, więc miałam nadzieję, że coś wykombinuję. Niestety żeby zdać trzeba mieć dobrze 3 pytania na 5, co nie jest takie proste. Nie chodziłam, opowiadając w koło, że "na pewno nie zdam", ale szczerze skomentowałam, że nie zdziwiłabym się gdyby tak się skończyło. Podobnie było w przypadku biochemii, choć na nią umiałam znacznie więc...

Pierwsza sekcja zwłok czyli jak tu nie uwielbiać patomorfologii :D

Kolejny tydzień zajęć za mną. Tym razem zacznę opis od końca tygodnia, bo to własnie dzisiejsze zajęcia były zdecydowanie najciekawsze. Na początek muszę powiedzieć, że w tym roku, niekoniecznie w 100% dobrowolnie, ale zdecydowanie pobiję rekord obecności na wykładach (co nie jest trudne, biorąc pod uwagę, że w ubiegłym roku byłam łącznie na mniej niż 8 przez cały rok :P ). Tak więc dziś wstałam dzielnie na godzinę 8, o której to zaczynaliśmy wykład z patomorfologii. Był prowadzony trochę mniej ciekawie niż poprzedni, w związku z czym moje notatki mają tendencję do urywania się, albo chociaż schodzenia poniżej kratek, bo oczy mi się zamykały, mimo że starałam się nie zasypiać :P Za to na zakończenie czekała nas miła niespodzianka, prowadząca poinformowała nas, że grupom, które mają dzisiaj ćwiczenia się poszczęściło i zamiast normalnych ćwiczeń pójdą oglądać sekcję zwłok. Nietrudno sobie wyobrazić, że w tym momencie cała sala przysypiających ludzi znacznie się ożywiła :D Według pro...

Pierwszy tydzień II roku za mną

Ledwo tu przyjechałam, a już pierwszy tydzień zajęć za mną. Coś czuję, że ten rok przeleci mi jeszcze szybciej niż poprzedni. Choć część zajęć miała jeszcze formę organizacyjną to mogę już powiedzieć parę słów o przedmiotach, z którymi przyjdzie mi się zmierzyć w tym semestrze. Zaczęłam tydzień od ćwiczeń z immunologii. Po kilku słowach wprowadzenia zaczęliśmy normalne zajęcia, które miały głównie formę seminarium. Pod koniec robiliśmy rozmaz krwi i wypełnialiśmy kartę pracy. Trafiła mi się bardzo sympatyczna prowadząca, lekko zakręcona, o śmiesznym adresie mailowym, tak jakby założyła go sobie w czasach bycia nastolatką i nie chciała go zmieniać na nic poważnego :P Zagadnienia były ciekawe i dość proste. Tak naprawdę nie dowiedziałam się prawie nic, czego bym już nie wiedziała. Może to wynikać z tego, że zagadnienia związane z układem odpornościowym były dla mnie trudne do zapamiętania i będąc w szkole doczytywałam je z Campbella, żeby lepiej zrozumieć, a książka ta wykracza materi...

Czas wrócić na studia.

Właśnie dobiega końca pierwszy dzień zajęć w nowym roku akademickim.  No dobra, w teorii, bo w praktyce to jeszcze na żadne nie dotarłam. Według planu miałam mięć dzisiaj tylko wf, ale od początku wiedziałam, że podobnie jak w ubiegłym roku, nie będę na niego chodzić, bo nie przepadam za taką "szkolną" formą zajęć. Zamiast tego pewnie zdecyduję się na siatkówkę lub koszykówkę, no i postaram się wrócić na szermierkę, jeśli będzie taka możliwość. Obudziłam się późno, w końcu trzeba było wykorzystać ostatnią noc wakacji na wyspanie się. Gdy sprawdziłam powiadomienia na telefonie, okazało się, że ktoś przeszedł się do Pracowni Języków Obcych i zastał tam wywieszony plan zajęć z podziałem na poszczególne grup. Nie wiem kto wpadł na pomysł, żeby zamiast jak co roku zamieścić informację w internecie, przypiąć ją tylko na tablicę ogłoszeń, ale nie była to zbyt przemyślana decyzja. Gdyby nie to, że ktoś miał po drodze i wszedł sprawdzić, to cały rok uznałby brak planu za jasny prz...