Przetrwałam kolejny intensywny tydzień! Poniedziałkowa biochemia poszła zaskakująco dobrze, więc ze spokojnym sumieniem mogłam odpuścić czwartkową (i tak bym ją odpuściła, bo już się zapisałam na konferencję chirurgiczną i nie zamierzałam rezygnować, ale przynajmniej na spokojniej). Wtorkowe kolokwium z patomorfologii już niekoniecznie, ale to było do przewidzenia, bo miałam w sumie jeden dzień na naukę, a materiału mnóstwo. Nawet osoby, które spędziły nad tym znacznie więcej czasu mają bardzo duże wątpliwości czy zdały. Dowiemy się pewnie koło piątku, ale u mnie to praktycznie nierealne. Poprawka w poniedziałek, wiec na nią też nie będę miała czasu się nauczyć, ale kolejna dopiero koniec maja/początek czerwca, więc wtedy już na spokojnie. Naprawdę lubię ten przedmiot i chciałabym te rzeczy wiedzieć, a nie tylko zdać. Zaraz po kolokwium poleciałam po walizkę i na pociąg do domu. Tam przespałam się kilka godzin i o 6:40 wsiadałam do pociągu do Warszawy. Prosto z dworca pojechałam do B...
"Whatever the mind of man can conceive and believe, it can achieve." - Napoleon Hill