Skip to main content

Posts

Showing posts with the label ferie

Pediatria i dermatologia, czyli czas na to co lubię najmniej.

Przedwczoraj mieliśmy pierwsze zajęcia z pediatrii, wczoraj z dermatologii, czyli z dwóch najmniej lubianych przeze mnie przedmiotów. Chociaż powinnam raczej napisać "z dwóch przedmiotów, do których jestem najbardziej negatywnie nastawiona", bo dopiero za kilka tygodni będę mogła zweryfikować czy słusznie, czy nie. Pierwsza pediatria była o tyle w porządku, że nie mieliśmy do czynienia z dziećmi. To nie tak, że ja nie mam podejścia do maluchów, wręcz przeciwnie, potrafię się nimi świetnie zająć, czy to podczas wizyty rodziny z dziećmi, czy w ramach akcji IFMSA "Szpital pluszowego misia", na które regularnie chodziłam na pierwszym roku studiów. Rzecz w tym, że ja dzieci po prostu nie lubię. Są pewne przedziały wiekowe, w których uznaję je za znośne, pod warunkiem, że nie muszę przebywać z nimi zbyt długo, ale na tym się kończy moja cierpliwość. Nie mówiąc już o rodzicach, ci bywają jeszcze gorsi, co mogłam zaobserwować w trakcie zeszłorocznych praktyk u mojej pediat...

Nigdy więcej patomorfologii, czyli ja kontra sesja 2:0 :D

No i stało się, oficjalnie zakończyłam pierwszy semestr trzeciego roku. Dwa najgorsze egzaminy za mną i z obydwu udało mi się wyjść obronną ręką. Po napisaniu patomorfologii byłam prawie pewna, że czeka mnie kolejne podeście we wrześniu, bo na 125 pytań, na jakieś 20 byłam przekonana co do poprawności zaznaczanych odpowiedzi. Jako, że egzamin był wielokrotnego wyboru, to "wystrzelanie" 40 punktów wydawało się raczej nierealne, a pytania do prostych nie należały. Słyszałam plotki, że na teście znalazły się nawet pytania z LEKu. Nadzieje na to, że Zakład okaże się łaskawy (albo chociaż leniwy) i powieli pytania z poprzednich lat, okazały się w dużej mierze płonne. Dodatkowo, po napisaniu testu, poinformowano nas, że na wyniki będziemy czekać aż tydzień. Nie robi mi to żadnej różnicy, bo gdy tylko wychodzę z egzaminu, wyrzucam z głowy myśli o nim, zwłaszcza jeśli rozpoczynam w danym momencie wakacje, jednak spora część moich znajomych była z tego powodu niezadowolona i niezbyt c...

Najnudniejsze praktyki świata bez narzekania.

Podobnie jak w późniejszej pracy lekarza, tak i w trakcie studiów, nie może być zawsze ciekawie. Z tą myślą rozpoczęłam moje tegoroczne praktyki (postanowiłam wykorzystać 3 tygodniowe ferie i zrealizować 2/3, które trzeba odbyć w poradni lekarza rodzinnego, żeby wydłużyć sobie letnie wakacje. Już i tak są one okrojone przez sesję, trwającą aż do 12 lipca). Co mogę powiedzieć po tych 2 tygodniach? Było dokładnie tak jak się spodziewałam. Dużo zakatarzonych, kaszlących ludzi, z mniej lub bardziej czerwonymi gardłami, 5-10min na pacjenta, przewrażliwieni rodzice, ryczące dzieci, no bajka... Na szczęście, dzięki temu, że chodziłam na praktyki do mojej "osobistej" lekarki, która zna mnie prawie od urodzenia i jest niesamowicie miłą i ciepłą osobą, z ogromną cierpliwością do dzieci [i przede wszystkim rodziców, za co podziwiam najbardziej], całe 2 tygodnie upłynęły w sympatycznej atmosferze. Doktor B. od początku wiedziała, że nie są to dla mnie praktyki marzeń i starała się zaint...

Koniec tego dobrego, czyli powrót na uczelnię.

Cudowne 3 tygodnie z dala od nauki niestety już za mną. Święta jak zawsze minęły nim się obejrzałam, a sylwestrowy wyjazd ze znajomymi jeszcze szybciej. Odpoczęłam, najadłam się ciast za wszystkie czasy (ale nadal została jeszcze czekolada, które nigdy mi się nie znudzą :P ) i z bólem serca wróciłam do książek. Nadchodzące 2,5 tygodnia będzie... intensywne. Na dzień dobry, we wtorek po południu, piszemy kolokwium z patomorfologii. Nadal uwielbiam ten przedmiot i tylko dlatego byłam w stanie, jeszcze w trakcie wolnego, zabrać się za robienie notatek. Wyszło 13str A4, moją mikroskopijną czcionką, a i tak przeglądając pytania z poprzednich lat dopisuję dodatkowe informacje. Materiał jest ciekawy, no i przede wszystkim mam poczucie, że uczę się czegoś przydatnego na przyszłość. Objawy chorób, przyczyny, drogi zakażenia, powikłania, charakterystyka wybranych nowotworów, czyżbym naprawdę studiowała medycynę? :D Niestety nie zmienia to faktu, że to ogromna ilość pamięciówki, a czasu coraz...

Było minęło... czyli koniec ferii :(

No i po feriach :( Dziś oficjalnie rozpoczęłam drugi semestr. W ramach tego spędziłam dzień na spontanicznym wypadzie nad morze :P Najpierw miałam nie jechać, później jednak w ostatniej chwili zmieniłam zdanie i bardzo się cieszę, bo wyjazd wypadł super. Posiedzieliśmy na kocu na plaży, obejrzeliśmy końcówkę zachodu słońca, porobiliśmy zdjęcia, zjedliśmy gofry, wypiliśmy grzane wino na rozgrzanie i w świetnych nastrojach wróciliśmy do miasta, śpiewając w przedziale piosenki na cały głos :D Nie mam pojęcia czy to nadmiar powietrza czy słońca czy też pierwszy bardziej aktywny dzień ostatnimi czasy, ale wróciłam do pokoju wykończona, więc pewnie niedługo zbiorę się spać. Podczas gdy ja ze znajomymi siedziałam na plaży, mój rok miał wykład z anatomii, no cóż, wykłady to nie moja rzeczy, nigdy nie była i raczej już nigdy nie będzie. Jutro pierwsze zajęcia, histologia,  a ja tak strasznie nie jestem na to przygotowana... ani mentalnie, ani merytorycznie. Mam nadzieję, że nikt nie w...