Skip to main content

Posts

Showing posts with the label łacina

I rok w pigułce - anatomia i histologia.

Wakacje trwają w najlepsze, ledwo wróciłam z rodzinnego wyjazdu, a zaraz czeka mnie kolejny, tym razem ze znajomymi. Dzisiejszy dzień spędzam odpoczywając, ale ponieważ pojawiło się kilka próśb, stwierdziłam, że spróbuję stworzyć post, w którym podsumuję pierwszy rok studiów. Za każdym razem, gdy ktoś pyta mnie jak wyglądają studia medyczne, albo jak było na pierwszym roku, mam poważny problem z odpowiedzią. Mam dwie opcje, powiedzieć to co pierwsze przychodzi mi na myśl i zabrzmieć jak zbyt pewna siebie i przesadnie wyluzowana czy spróbować tak ubrać to w słowa, żeby brzmieć tak jak stereotypowy student medycyny powinien... Na szczęście należę do osób, które wolą być szczere niż brzmieć dobrze, więc prawie zawsze wybieram opcję nr 1. I rok, tak jak zapewne każdy inny, jest do przejścia. Co więcej, na mojej uczelni jest on całkiem przyjemny i zapewnia na tyle dużą ilość czasu wolnego, że starcza go na imprezy, sport, IFMSA, gotowanie(niektórzy lubią, ja jestem za leniwa :P), spot...

Dobre wrażenie, a nadmiar stresu.

Na dzisiejszych zajęciach z anatomii, po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że nie ma to jak sprawiać dobre wrażenie. Nieważne jak bardzo jest się nieprzygotowanym, ważne, żeby brzmieć tak,  jakby się wszystko doskonale wiedziało, pewność w głosie działa cuda :D Miałam opisać kość czołową, całkiem przyjemna, niezbyt trudna, ale w natłoku informacji i tak połowa struktur wypada z pamięci... sulcus, tuber, incisura, margo, arcus, łacina już mnie tak nie irytuje, ale nadal zdarza mi się coś zapomnieć czy pomieszać. Dziś, z pełnym przekonaniem i pewnością w głosie, zabrałam się za opisywanie, "Kość czołowa, czyli os temporale, bla bla bla....". Nikt. Ani jedna osoba nie zareagowała, a ja poszłam dalej z opisem. Dopiero kiedy skończyłam, uświadomiłam sobie, że palnęłam głupotę, przywołując łacińską nazwę kości skroniowej, zamiast czołowej,  no ale skoro nie było żadnej reakcje ze strony grupy, to nawet się nie zatrzymałam (ani ze strony doktora K., ale on nigdy nie popra...

Łacina to zło.

"Dobra, to tu będzie "costae". Fuck. Znów nie zgadłam, powinno być "costalis"..." Tak mniej więcej wygląda obecnie moja nauka anatomii. Samego materiału nie ma wcale tak dużo, jeden dzień na ogarnięcie wszystkiego co póki co mieliśmy, spokojnie by wystarczył, ale... ale łacina. Starszaki pocieszają, że po pierwszym miesiącu będzie łatwiej, bo już wiele nazw będziemy kojarzyć, a później one się powtarzają. Mam nadzieję, że faktycznie tak będzie, bo jak na razie bardzo często pamiętam początek słowa i dodaję złą końcówkę. Zmarnowałam 2 lata łaciny w liceum, bo wszyscy byliśmy przekonani, że i tak do niczego nam się to nie przyda, skoro wszystkie uczelnie medyczne odchodzą od niej na rzecz angielskiego. No i odeszły, na 2 czy 3 lata. Moja również, ale w tym roku do niej wrócili. Mam nawet moje licealne ściągi z deklinacji i koniugacji, ale co mi po tym, skoro nie znam medycznego słownictwa i i tak nie mam pojęcia co jest jakiego rodzaju. No nic, muszę po pr...