Skip to main content

Posts

Showing posts with the label sekcja zwłok

Trupy, narkotyki i materiał dowodowy, czyli całkiem ciekawy początek nowego roku.

Dzisiejszy tytuł, niczym z opisu serialu kryminalnego, to zasługa zakończonych niedawno dwóch bloków, z medycyny sądowej i toksykologii. Gdyby ktoś postanowił przejrzeć zakładki/ulubione strony w mojej przeglądarce, cofając się do czasów gimnazjum i liceum, znalazłby takie adresy jak Archiwum Medycyny Sądowej i Kryminologii, Forensic Medicine for Medical Students, Kryminalistyka i Medycyna Sądowa i wiele podobny. Ba, jest ich na tyle dużo, że mam nawet utworzony dla nich osobny folder. Nie trudno więc zgadnąć, że temat interesował mnie już dawno. Jeśli dobrze pamętam, wszystko zaczęło za sprawą książek antropolog klinicznej, Kathy Reichs, które namiętnie czytałam w drugiej czy trzeciej klasie gimnazjum. Jeśli ktoś nie zna autorki, a lubi powieści detektywistyczno-kryminalne to bardzo polecam. To w...

Kolejny dyżur, pierwsza asysta po praktykach i nocne przemyślenia

Niedziela, można się wyspać, odpocząć, pouczyć na biochemię? Można, a ja zamiast tego wstałam o 8, a godzinę później zameldowałam się na Oddziale Chirurgii i Transplantologii. Nie planowałam kolejnego dyżuru tak szybko, ale wiedziałam, że i tak nie wykorzystam lepiej tego czasu, więc postanowiłam pójść chociaż na trochę. Od wejścia przywitał mnie skonfundowany wzrok trójki lekarzy, zaskoczonych obecnością studentki o 9 rano, tym bardziej w weekend :P Dwójka z nich właśnie kończyła dyżur i przekazywała informacje o stanie pacjentów mojemu ulubionemu dr S. Po zmianie dyżurnego poszliśmy na obchód, a później posiedziałam trochę na Izbie Przyjęć z bardzo miłą panią doktor, która była też ostatnio (i pokazała nam wtedy m.in. narzędzia chirurgiczne, opisując ich nazwy i zastosowania). Czas leciał mi bardzo szybko, mimo że nic konkretnego nie robiłam. Zapowiadało się, że nic specjalnego już się tego dnia nie wydarzy, więc zastanawiałam się czy jest w ogóle sens jeszcze siedzieć. Tym bardzie...

SOR, powrót na blok, kolejna sekcja, czyli za co kocham te studia :D

Ostatnie dni były dla mnie pełne medycznych wrażeń. Najpierw, w czwartek, poszłam na mój pierwszy dyżur na SOR. Jeśli chciałabym być precyzyjna to to jeszcze nie jest SOR tylko Izba Przyjęć, ale funkcjonuje to dokładnie tak samo i z tego co wiem to po trwającym remoncie będzie już można używać nazwy Szpitalny Odział Ratunkowy. Po całym dniu zajęć: patomorfologii (wciągającej i ciekawej jak zawsze), fizjologii (która wyjątkowo była rewelacyjna, bo mieliśmy zastępstwo z sympatycznym, młodym doktorantem, który zmuszał nas do aktywnego udziału w seminarium, dzięki czemu nie przysypiałam i prawdopodobnie nawet coś zapamiętałam) i krótkiej przerwie na obiad, poszłyśmy z T. na Oddział Chirurgii i Transplantologii. Na początku nie bardzo wiedziałyśmy co mamy ze sobą zrobić, ale doktor S., który jest opiekunem Koła Chirurgicznego, i którego od dziś uwielbiam, wziął nas ze sobą i powiedział co i jak. Na początek byłyśmy z nim na konsultacji na Internie, bo jakaś kobieta od rana cierpiała na nas...