Skip to main content

Posts

Showing posts with the label histo-cyto-embrio

I rok w pigułce - anatomia i histologia.

Wakacje trwają w najlepsze, ledwo wróciłam z rodzinnego wyjazdu, a zaraz czeka mnie kolejny, tym razem ze znajomymi. Dzisiejszy dzień spędzam odpoczywając, ale ponieważ pojawiło się kilka próśb, stwierdziłam, że spróbuję stworzyć post, w którym podsumuję pierwszy rok studiów. Za każdym razem, gdy ktoś pyta mnie jak wyglądają studia medyczne, albo jak było na pierwszym roku, mam poważny problem z odpowiedzią. Mam dwie opcje, powiedzieć to co pierwsze przychodzi mi na myśl i zabrzmieć jak zbyt pewna siebie i przesadnie wyluzowana czy spróbować tak ubrać to w słowa, żeby brzmieć tak jak stereotypowy student medycyny powinien... Na szczęście należę do osób, które wolą być szczere niż brzmieć dobrze, więc prawie zawsze wybieram opcję nr 1. I rok, tak jak zapewne każdy inny, jest do przejścia. Co więcej, na mojej uczelni jest on całkiem przyjemny i zapewnia na tyle dużą ilość czasu wolnego, że starcza go na imprezy, sport, IFMSA, gotowanie(niektórzy lubią, ja jestem za leniwa :P), spot...

Prezent na Dzień Dziecka od Zakładu Histologii

Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego prezentu na Dzień Dziecka. Pojawiła się dzisiaj lista osób zwolnionych z egzaminu z histologii i ku ogromnemu zaskoczeniu i radości, znalazł się na niej mój numer indeksu <3 Po ostatnim kolokwium straciłam już nadzieję na to zwolnienie, bo przez własne roztrzepanie straciłam o jeden punkt za dużo. Nie przepisałam jednej odpowiedzi na kartę przez co dostałam niższą ocenę niż potrzebowałam. Tym bardziej strasznie się cieszę, że jednak spadł próg i udało mi się załapać na zwolnienie. Będę mogła skupić się na nauce do egzaminu z anatomii i nie będę musiała zostawać tutaj do połowy lipca, a przede wszystkim nie będę musiała zdawać tych głupich szkiełek, które budzą chyba większy strach wśród wszystkich niż sam test. Kolejna pozytywna ocena wędruje do indeksu (a dokładniej na kartę ocen, bo przecież moja uczelnia taka nowoczesna, indeksy tylko elektroniczne, a że z kartami i tak trzeba biegać po Katedrach i Zakładach to już wszyscy zapominają...). Je...

A jednak przedtermin! :D

Cudowne rozpoczęcie tygodnia, czyli ogromne pokłady życiowego szczęścia znów zrobiły swoje :D Dzisiejszy dzień wcale nie zapowiadał się na specjalnie udany. Nie spałam za dużo, bo jak zwykle po weekendzie nie umiałam się zebrać do wczesnego pójścia spać, na anatomii okazało się, że asystenta nie ma, ale mamy czekać, bo dojedzie. Jak już dojechał to okazało się, że ma nienajlepszy humor, więc dostało mi się za bycie "głosem grupy". No cóż, poniedziałek... Po czym wyszedł temat przedterminów i choć wiedziałam, że szanse są niewielkie, to jednak zostałam wyznaczona przez dr Krz <3 Jestem z tego powodu przeszczęśliwa, nie dlatego, że to przedtermin i można bezkarnie go oblać, ani nawet nie dlatego, że raczej mało komu udaje się to zrobić. Najbardziej cieszy mnie to ze względu na formę w jakiej się odbywa. Nasz egzamin z anatomii to test wielokrotnego wyboru, a ja nie cierpię tego typu testów. Poza tym, mój asystent jako jeden z nielicznych (o ile nie jedyny), nigdy nie robi...

Scapula

Dopiero zaczynałam studia, a tu nagle maj o.O Wczoraj brałam udział w konkursie z anatomii - Aurea Scapula, czyli Złota Łopatka. Plan był taki, żeby iść zupełnie bez przygotowania, z czystej ciekawości. Ostatecznie jednak, jako, że napatoczył się po drodze weekend majowy, postanowiłam coś tam powtórzyć, żeby nie zrobić sobie całkowitej wiochy. Oczywiście próba nauki całej anatomii w 4 dni to mission impossible, więc skończyło się na tym, że i tak poszłam nieprzygotowana, ale przynajmniej nie zmarnowałam całego weekendu majowego. Każde powtórki się przydadzą, bo egzamin coraz bliżej. Konkurs trwał 1h 40min, 100 pytań wielokrotnego wyboru - koszmar. Pytania, jeśli ktoś był dobrze przygotowany z "1500", były dość proste, a ja po prostu pobawiłam się w strzelanie. Nad żadnym zadaniem się nie zatrzymywałam, po prostu dałam działać mojej intuicji i już po godzinie wyszłam z sali. Powiedziałam sobie, że jak będzie powyżej 20% to już będzie dobrze, wystrzelać 20 pytań to wcale nie...

Nienaukowo, ale o nauce.

Miałam się uczyć, a nie tu pisać, ale z racji braku weny do nauki będzie wpis. Żeby było zabawniej, wpis będzie właśnie o metodach i motywacji do nauki oraz jej braku. Siedzę właśnie nad Sawickim i prezentacją z wykładu z histologii i robię notatkę, a w każdym razie "roooobię...". (Siedzę w okularach przeciwsłonecznych przy biurku xD Mamy okna w taką stronę, że popołudniami słońce świeci centralnie w nas, bo biurka stoją pod oknem. Mamy do wyboru zasłonić rolety i zapalić światła, albo korzystać z pięknej pogody i grzejącego przez szyby słońca, ale wtedy bez okularów nie da rady. Dobrze, że będąc na ZD kupiłam sobie w końcu takie, które trzymają się na nosie :P). Trudno się zmotywować gdy współlokatorka zaczęła już weekend i wybiera się na zakupy, a do tego spędziło się przy biurku znaczną większość ostatnich 4 dni... Oczywiście siedzenie przy biurku nie jest jeszcze jednoznaczne z nauką, ale tym razem, wyjątkowo, jest to bardzo blisko związane. W weekend siedziałam nad ...

Anata-histo-histo.

Czasu na pisanie nadal niewiele, ale po produktywnie spędzonej pierwszej połowie dnia i tak potrzebuję przerwy. Kończący się własnie tydzień niby nie był taki zły pod względem zaliczeń czy wejść, ostatecznie nic nie zdawałam, ale musiałam nadrobić zaległości powyjazdowe, żeby nie mieć zawalonego całego weekendu. Udało mi się pouzupełniać notatki i w miarę przyzwoicie nauczyć na histologię, ale nie było wejściówki. W sumie może to i dobrze, bo i tak każda ocena poniżej 4,5 zaniża mi średnią z wejściówek. Nie ma to dużego znaczenia, bo i tak szansa na zwolnienie jest bliska zeru, ale pożyjemy zobaczymy ;) Tytuł dzisiejszego wpisu to mój, niezbyt zachęcająco wyglądający, plan na najbliższy tydzień... W poniedziałek kolokwium z anatomii, w środę zaległa wejściówka z histologii, a w piątek kolejna wejściówka, z bieżącego materiału. Do tego powinnam wziąć się za powtórki z anatomii, bo idzie mi to jak po grudzie... Dobrze, że mi się tak ładnie rozłożyło, że zawsze mam jeden dzień przerwy,...

Cudowny weekend i zero czasu na pisanie po powrocie.

Wczoraj późno wieczorem wróciłam z mojego pierwszego Zjazdu Delegatów IFMSA. Było rewelacyjnie, ale niestety przez wyjazd nie mam teraz czasu na długi wpis. Zaległa anatomia i histologia wzywają, 2 wejściówki, kolokwium w poniedziałek, a do tego pewnie kolokwium z angielskiego no i zbliża się Aurea Scapula. Idę na nią tylko z ciekawości i żeby przetestować swoją skuteczność w strzelaniu w zadaniach wielokrotnego wyboru, ale wypadałoby choć coś powtórzyć. Nawet jak nie ze względu na konkurs, to ze względu na zbliżający się coraz szybciej egzamin... W przyszłym tygodniu, albo w weekend za prawie 2 tygodnie będę miała prawdopodobnie więcej luzu to nadrobię zaległości w blogowaniu ;)

Jestem, jestem :)

Wiem, wiem, dawno mnie nie było, ale wróciłam. Kolokwium z histologii  Anatomia  Histologia - szkiełka Udana impreza  To takie najkrótsze podsumowanie ostatnich 2 tygodni :D Test z histologii poszedł znacznie gorzej niż chciałam i niż się spodziewałam, ale niestety tak to tutaj wygląda. Nie ma reguły, można iść słabo przygotowanym i napisać super (moje pierwsze koło), a można naprawdę umieć i dostać 3,5 Anatomia jak zwykle bezproblemowo, kolejna ładna, choć nic nie znacząca, ocena do kolekcji. Doskonale zdaję sobie sprawę, że te oceny wcale nie oznaczają, że nie będę miała problemów z egzaminem, bo niestety moje ustne czy opisowe - pisemne, kolokwia to coś zupełnie innego, ale dr K. nie robi testów i koniec. Tym razem udało mi się zabrać za naukę do kolokwium 2 dni przed, a nie na ostatnią chwilę, więc nawet miałam czas zajrzeć do pytań. Masakra, testy wielokrotnego wyboru to jakieś nieporozumienie, a oba nasze egzaminy tak będą wyglądać. I niech mi k...

Jedziemy na wschód!

Mam wrażenie, że ostatnio co wpis pojawia się tu motyw IFMSA. Tak wyszło, że w tym semestrze mam bardzo, bardzo sympatyczny plan, a co za tym idzie całkiem dużo czasu wolnego. Pewnie mogłabym poświęcić go na wkuwanie anatomii i poważnie podejść do Scapuli (ogólnopolskiego konkursu, który w przypadku mojej uczelni może zapewnić przedtermin z egzaminu, a czterem szczęśliwcom nawet zwolnienie), ale jak mam do wyboru naukę lub angażowanie się w akcje IFMSA, to to drugie zdecydowanie wygrywa. Zwłaszcza, że nauka do Scapuli nie różni się niczym od nauki do egzaminu, muszę umieć dokładnie tyle samo, a może nawet więcej materiału i to w krótszym czasie. Dlatego uważam, że nie ma dużego znaczenia czy nauczę się tego teraz czy za 2 miesiące. No, ale wracając do nadchodzącej wyprawy na wschód. Na początku kwietnia organizowany jest Ogólnopolski Zjazd Delegatów IFMSA, który co roku odbywa się w innym mieście i co roku z każdego oddziału jedzie ekipa przedstawicieli. Gdy nasza Przewodnicząca ogłos...

I znów weekend minął zbyt szybko.

Ledwo skończyły się zajęcia, a już znowu poniedziałek? Czas pędzi zdecydowanie zbyt szybko. Druga połowa ubiegłego tygodnia minęła dość spokojnie, wręcz nudnawo. Pozbyłam się kolejnego zęba, chwilowo koniec z wyrywaniem, ciąg dalszy pewnie w wakacje, albo w październiku. Niestety tym razem nie poszło tak ładnie jak ostatnio i choć w trakcie samego zabiegu czułam się lepiej to po nim znacznie gorzej. Wysiedzenie w tym stanie na piątkowej histo było strasznie trudne, a jak na złość wejście z embrio, które spodziewałam się, że będzie po seminarce i planowałam po nim pójść do domu, zostało zrobione dopiero na sam koniec zajęć, więc siłą rzeczy musiałam siedzieć do końca. Mimo nienajlepszego stanu, wybrałam się na imprezę urodzinową koleżanki, na którą byłam zaproszona, jak długo leki przeciwbólowe działały, tak długo było fajnie, ale drugą część imprezy - wypad na miasto odpuściłam. Sobotę spędziłam odpoczywając i nadrabiając zaległości z anatomii, których planowałam sobie nie robić, ale...

Pierwszy tydzień nowego semestru i więcej marudzenia niż nauki.

No to mamy piątek, a tym samym pierwszy tydzień nowego semestru za mną. Zaczęliśmy kilka nowych przedmiotów. Nie chcę oceniać przedwcześnie, ale zapowiadają się ciekawiej niż te z ubiegłego półrocza. Pierwszy z nich to medycyna katastrof. Prowadzący jest trochę specyficzny, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ma przy tym zamiłowanie do poprawnego stosowania języka polskiego i swoimi wtrąceniami strasznie przypomina mi mojego kochanego profesora z liceum. Sam przedmiot zapowiada się całkiem ciekawie, w sumie to taka pierwsza pomoc tylko z naciskiem na sytuacje kryzysowe i różnego rodzaju katastrofy. Z wieloma rzeczami, o których było mówione na pierwszej seminarce, miałam już do czynienia przy okazji dwóch kursów pierwszej pomocy, w których brałam udział, działając w HOPR. Myślę, że w ogóle wiedza stamtąd mi się przyda na tym przedmiocie, a poza tym informacje, które były przedstawione na pierwszej prezentacji są bardzo logiczne i nie wymagają jakiegoś zapamiętywania i wkuwania. Za 3...

Było minęło... czyli koniec ferii :(

No i po feriach :( Dziś oficjalnie rozpoczęłam drugi semestr. W ramach tego spędziłam dzień na spontanicznym wypadzie nad morze :P Najpierw miałam nie jechać, później jednak w ostatniej chwili zmieniłam zdanie i bardzo się cieszę, bo wyjazd wypadł super. Posiedzieliśmy na kocu na plaży, obejrzeliśmy końcówkę zachodu słońca, porobiliśmy zdjęcia, zjedliśmy gofry, wypiliśmy grzane wino na rozgrzanie i w świetnych nastrojach wróciliśmy do miasta, śpiewając w przedziale piosenki na cały głos :D Nie mam pojęcia czy to nadmiar powietrza czy słońca czy też pierwszy bardziej aktywny dzień ostatnimi czasy, ale wróciłam do pokoju wykończona, więc pewnie niedługo zbiorę się spać. Podczas gdy ja ze znajomymi siedziałam na plaży, mój rok miał wykład z anatomii, no cóż, wykłady to nie moja rzeczy, nigdy nie była i raczej już nigdy nie będzie. Jutro pierwsze zajęcia, histologia,  a ja tak strasznie nie jestem na to przygotowana... ani mentalnie, ani merytorycznie. Mam nadzieję, że nikt nie w...

Powrót na północ.

Gdy wyjeżdżałam dziś rano z domu, musiałam najpierw porządnie się namęczyć z przeciągnięciem mojej przeładowanej walizki (gdy dopychałam do niej rano ostatnie rzeczy byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, że zamek to wytrzymał, nie zdziwiłabym się gdyby nie dał rady) przez leżący na ścieżce śnieg. Nie było już tak zimno jak wczoraj, ale wciąż zimowy krajobraz. Natomiast tutaj, przywitała mnie wiosna. Zero śniegu, oślepiające słońce, a do tego 4* na plusie. Przede mną wciąż całkiem sporo wolnego, 10 dni, a pomijając jedne zajęcia z histologii, to nawet 14 :D Mimo tego wróciłam już do Sz., z kilku powodów. Mam parę rzeczy do pozałatwiania na miejscu, a poza tym będąc w domu, szansa, że zajrzę do książek jest jeszcze niższa niż tutaj. Zaniosłam karty po wpisy z biologii molekularnej, zrobiłam zakupy, a teraz postanowiłam zajrzeć na stronę uczelni i zaraz mnie coś trafi. Jest już rozkład zajęć i kolokwiów z histologii. Wszystko super, ale przy okazji pojawiła się data egzaminu k...

Ferie!!! I podsumowanie pierwszego semestru studiów.

Hurra, właśnie zaczęłam ferie! No dobra, mam jeszcze histologię w piątek i angielski w poniedziałek, ale to nieważne :P Zaliczyłam kolokwium z chemii, wczoraj były wyniki. Napisałam na znacznie więcej punktów niż się spodziewałam, więc przedmiot z głowy, przynajmniej do póki nie zaczniemy biochemii... ale to dopiero na 2 roku ;) Dziś natomiast pojawiły się wyniki z biologii molekularnej. Jakimś cudem udało mi się dostać z kolokwium 4,5 i dzięki temu jestem zwolniona z egzaminu :D Wszystko poszło zgodnie z planem, więc w najbliższych dniach planuję korzystać z ferii, oglądać seriale i imprezować, a na dalszą część wolnego będę musiała rozpisać sobie powtórki z anatomii, bo inaczej zmarnuję cały czas, mimo ambitnych planów. Pierwszy semestr można uznać za zakończony: Chemia, biofizyka, socjologia - zaliczone. Egzamin z historii medycyny - zdany na 5. Biologia molekularna - zwolnienie i 4,5 do [e-]indeksu. Anatomia - wszystkie kolokwia zdane w przedterminie lub pierwszym terminie. ...

Indeksy? Tylko elektroniczne! A po wpisy i tak trzeba biegać.

Dzisiaj od rana szybka powtórka anatomii, później biologia molekularna po raz ostatni i znów szybka powtórka z anatomii, kolokwium po raz pierwszy pisemne, pytania choć nie były tak bardzo fajne jak dostał przedtermin (dla niektórych może były, ale ja ze wszystkich trójkątów szyi zdecydowanie najmniej lubiłam boczne, o które zostaliśmy zapytani). Mimo tego szybko skończyłam pisać, stwierdziłam, że mi zaraz ręka odpadnie, tak odwykłam od długich wypowiedzi pisemnych i oddałam kartkę choć był jeszcze czas. Doktor K. stwierdził, że pięknie i postawił 5, miłe zakończenie dnia, nie narzekam :D Po anatomii pojechałam załatwić wpisy dla mojej grupy, bo choć uczelnia idzie z duchem czasu i wprowadziła e-dziekanat i e-indeksy to oczywiście nic w nich nie ma, a starości i tak musza biegać od Katedry do Katedry i od Zakładu do Zakładu po wpisy. Mógłby każdy sam to załatwiać, ale to byłby bałagan i zamieszanie, to już wolę wziąć cały plik i się przejść, zwłaszcza, że mam czas, bo dalsza nauka do...

Niby nie sesja, a jednak.

Kolokwium z histologii zdane, ale szału nie ma. Po napisaniu było lepiej niż ostatnio, bo wiedziałam, że raczej zdam, natomiast ocena ostatecznie gorsza, podobnie jak zdawalność całego roku, która wyniosła ok. 50%... No cóż, o ile znów nie usuną jakiś pytań jak ostatnio, a nic na to nie wskazuje, to sala na 2 terminie będzie zapełniona. Dziś wieczór odpoczynku, a jutro po zajęciach będzie trzeba usiąść do anatomii, zwłaszcza jeśli chcę ją zdawać już w poniedziałek. Egzamin z historii medycyny jednak musi zostać przesunięty na iny termin, więc może się okazać, że w ostatnim tygodniu przed feriami znów będzie piękna kumulacja. W poniedziałek historia medycyny i kolokwium z chemii (a to zapewne znów będzie masakra), a we wtorek ostatnie kolokwium z biologii molekularnej, od wyników którego zależy kto będzie zwolniony z egzaminu, a kto nie. Jeśli mi się nie uda, to też nie tragedia, po prostu zacznę ferie dzień później ;) Tak więc niby nie mamy sesji, ale trochę nauki nam się nałożyło. W...

Nowy rok po zbyt krótkiej przerwie.

Ledwo zaczęła się przerwa świąteczna, a już znów zajęcia. Święta minęły pod znakiem lenistwa i ogromnych ilości jedzenia, czyli jak co roku :D Sylwestrowy wyjazd na narty wyszedł super, trafiliśmy idealnie na zimową pogodę. Czas minął błyskawicznie i trzeba wrócić do studenckiej rzeczywistości. Na dobry początek, już w drugim dniu zajęć, kolokwium z histologii... Ilość czasu poświęconego na naukę porównywalna jak przed poprzednim, czyli szału nie ma, ale powrót do nauki po tak długim wolnym do łatwych nie należy. Momentami wydaje mi się, że większość potrzebnych rzeczy już umiem, a po chwili wszystko się miesza... Zobaczymy jak będzie o 13. Żeby nie było za łatwo, dziś nasz kochany dr.K uznał, że za wolno idziemy z materiałem (co jest w 100% prawdą, ale byłoby nam wszystkim na rękę jakby odkrył to przed Świętami, albo po feriach) i kolokwium, którego spodziewaliśmy się w ostatnim tygodniu stycznia, będzie już w najbliższy poniedziałek. Ostatecznie udało nam się go przekonać, żeby da...

Wolne!!!

Przetrwałam ostatni tydzień zajęć w tym roku, kolejne dopiero 7 stycznia, a do tego czasu wolne <3 Początek tygodnia ciężki, w ciągłym biegu. W sumie to głównie w poniedziałek. Najpierw anatomia, na której nasz kochany dr.K postanowił zrobić pisemną "wejścióweczkę". Oczywiście nie na ocenę, bo poza ocenami z kolokwiów, na anatomii nie ma ocen, ale po prostu zamiast ustnego odpytywania kilku osób postanowił sprawdzić stan wiedzy całej grupy. Ten można by podsumować krótko - ''mniej niż zeroooo...". Normalnie w poniedziałki jesteśmy dość dobrze przygotowani, bo od środy jest dużo czasu, w tym weekend, ale tym razem większość osób spędziła ten czas nad czymś innym, ponieważ własnie w poniedziałek mieliśmy zaliczenie całego semestru z biofizyki. Tak jak już pisałam, jesteśmy chyba jedyną uczelnią, która nie ma z tego egzaminu na ocenę (i całe szczęście), ale 51% trzeba z testu uzyskać. Tak więc na anatomii cała grupa zareagowała zgodnym "nieee, wejściówka dz...

Znów pozytywne zaskoczenia.

Kolejny raz moje ogromne pokłady szczęścia nie zawiodły. A może raczej powinnam powiedzieć - umiejętności snajperskie :P Pojawiły się wyniki z kolokwium z biologii molekularnej. Tak, z tego, z którego wszyscy wyszli ogromnie zawiedzeni i zaskoczeni faktem, że nie weszła pula. Kto by się spodziewał... Sama nie miałam żadnej pewności, że w ogóle je zdam, bo poza 7 pytaniami, które zaznaczyłam w ciemno, cała reszta była baaaardzo niepewnie zaznaczana. No, ale okazało się, że wystrzelałam sobie 4, więc nie mogę narzekać :D Na zwolnienie z egzaminu szanse nadal jakieś tam mam, ale bez szału, bo oficjalnie musiałabym z ostatniego koła dostać 5, na co przy mojej motywacji do nauki tego przedmiotu, się nie zapowiada. Jest jeszcze nadzieja, że jak co roku zejdą z oficjalnego progu i będzie można nie pisać egzaminu już od niższej średniej niż 4,5. Byłoby fajnie, zawsze to o dzień czy 2 dłuższe ferie zimowe :) W sumie wynikiem z chemii też jestem pozytywnie zaskoczona. Wiedziałam, że zdałam, ...

I znów koło i wejścióweczki i tak w kółko.

Dziś podeszłam do przedterminu z anaty. Byłam przygotowana porównywalnie jak ostatnio, chociaż w sumie, może nawet lepiej. Tym razem na dzień dobry dostałam pytanie z jedynej rzeczy, na którą nie zwróciłam uwagi przy powtarzaniu. Zdarza się ;) Na następne pytanie, powiązane z pierwszym, siłą rzeczy odpowiedziałam nienajlepiej, dopiero  na 2 kolejne odpowiedziałam jak należy. Oczywiście nie obyło się bez przerw w odpowiadaniu, bo K. przypominały się jakieś anegdotki w nawiązaniu do moich komentarzy. Ostatecznie dostałam (znów) zawyżona ocenę, ale tym razem nie w stosunku do mojej wiedzy, a jedynie do pytań, na które trafiłam. Tak jak ostatnio, doskonale zdaję sobie sprawę, że nie umiałam na 5, tak tym razem na 4 ze spokojem. Tylko w przypadku kolokwium z 3 czy 4 pytaniami, sprawdzany jest bardzo mały zakres wiedzy. No, ale nieważne, jestem zadowolona z oceny, a jeszcze bardziej z faktu, że znów mam to z głowy w przedterminie. Może w trakcie poniedziałkowego koła, będę mogła spędzić ...