Skip to main content

Posts

Showing posts with the label transplantologia

Skalpele, szwy i dużo stania, czyli zajęcia z chirurgii w szczegółach.

Jak nietrudno się domyślić, zajęcia z chirurgii to, przynajmniej w teorii, moja ulubiona część roku. Rzeczywistość jest jednak taka, że nigdy nie nastawiam się na nie zbyt optymistycznie, bo przyzwyczajona do bycia częścią "życia oddziału" i bloku operacyjnego w trakcie praktyk wakacyjnych, zdaję sobie sprawę, że ćwiczeniom będzie do tego daleko. Nie dość, że nie jestem na nich jedyną studentką, a na praktykach dbam o to, aby z jak największym prawdopodobieństwem tak właśnie było (i jak dotychczas zawsze się udawało), to dodatkowo w trakcie wakacji spędzam cały czas wśród tego samego personelu, a miesięczne zajęcia w ramach piątego roku, odbywają się w trzech różnych szpitalach, na sześciu oddziałach. Nie zmienia to faktu, że jest to jeden z przyjemniejszych bloków, w czasie którego zajęcia kończą się często bardzo wcześnie, a atmosfera, jak to wśród chirurgów, jest na ogół lekka i przyjemna. Podobnie jak w ubiegłym roku pierwsze dwa dni składały się z maratonu samych semina...

Kolejne "-logie" i pierwsza transplantacja, czyli dwa miesiące w skrócie.

Wydawało mi się, że dopiero co dodawałam wpis, a tu się okazuje, że już dwa miesiące od tego czasu minęły. Blok z nefrologii udało mi się zaliczyć za pierwszym podejściem. Generalnie, w mojej połowie grupy poszło całkiem, całkiem, bo proporcje się odwróciły i tylko cztery osoby musiały poprawiać, a aż osiem zdało. Kolejnym blokiem była farmakologia kliniczna, o której mogę powiedzieć tyle,że była przeraźliwie nudno prowadzona (poza jednymi zajęciami z profesor B.) i niezbyt wymagająca. Jasne, trzeba było zrobić sobie powtórkę z zeszłego roku, żeby zdać zaliczenie, ale był to ułamek nauki na egzamin. Teoretycznie dwie osoby powinny były oblać, ale miła pani profesor postanowiła przymknąć oko na brakujący punkt i tym samym cała grupa mogła skupić się na kolejnym przedmiocie - ginekologii. W trakcie tygodnia farmakologii, jako że zajęcia trwały tylko 2h15, mieliśmy jeszcze rozpisany po nich fakultet z radiologii interwencyjnej. Podobnie jak w ubiegłym roku, był on ciekawie poprowadzony pr...

Konferencje, kolokwia i kosiarki, czyli kwiecień w trzech słowach.

Gdy zamiast przez budzik o 8:30, zostajesz obudzona prawie godzinę wcześniej, przez buczące pod twoim oknem kosiarki, wiedz, że naprawdę przyszła wiosna. Jak można być tak bardzo pozbawionym serca i zaczynać hałasować w poniedziałek, o tak nieludzkiej godzinie, w dodatku pod oknami budynku pełnego studentów... Tak czy inaczej, właśnie w ten sposob rozpoczęłam dzisiejszy dzień. Chciałam wstać na Elementy Profesjonalizmu, ale obudzona przez kosiarki stwierdziłam, że budzik mogę wyłączyć, bo i tak już nie zasnę. Oczywiście nic bardziej mylnego :P Na swoje usprawiedliwienie dodam, że ostatnie 2 weekendy miałam naprawdę intensywne. W zeszłym tygodniu spędziłam 3 dni w Białymstoku na Zgromadzeniu Delegatów IFMSA, gdzie jak zawsze, w walce sen kontra imprezy, wygrała dobra zabawa, a po powrocie jak padłam, to odsypiałam do wtorku włącznie xD Ostatni weekend spędziłam dużo bardziej naukowo, bo wybrałam się do Warszawy na konferencję "III Weekend z Ginekologią - Sekrety Chirurgii"...