Skip to main content

Posts

Showing posts with the label Erasmus

Praktyki, konferencje, podróże, czyli gdzie te wakacje uciekły?!

Pierwszy dzień października, a do mnie wciąż nie dociera, że moje trzymiesięczne wakacje dobiegają końca. Choć zajęcia zaczynamy dopiero jutro, to od piątku siedzę już w moim mieście studenckim i tonę w rzeczach, rozłożonych po całym pokoju, próbując się rozpakować. To jeden z minusów nieposiadania własnego mieszkania, dwa razy do roku trzeba spakować i rozpakować cały swój dobytek. Za każdym razem, powtarzam sobie przy tej okazji, że zrobię porządek w swoich ubraniach i wyrzucę te, których nie noszę. Naturalnie, za każdym razem kończy się na stwierdzeniu "może następnym razem" :P Wracając jeszcze na moment do praktyk, ostatnie dwa tygodnie w Wielkiej Brytanii nie różniły się za bardzo od poprzedzających ich siedmiu. Całe dnie spędzone w szpitalu, na ogół na bloku operacyjnym, od czasu do czasu także w poradni. Miałam okazję "przeprowadzić" jeszcze dwa drobne zabiegi, które były bardzo podobne do tego, o którym pisałam ostatnio, tylko wymagały wykonania dłuższych c...

Pierwsze cięcie, rollercostery i coraz więcej deszczu, czyli przedostatni wpis z praktyk.

Jeszcze tylko dwa tygodnie i będę musiała pożegnać Wielką Brytanię... Przed przyjazdem tutaj myślałam, że dwumiesięczne praktyki to zdecydowanie zbyt dużo, ale z każdym kolejnym dniem, uświadamiam sobie, że jeśli tylko będę miała taką możliwość, za rok na pewno będę chciała wyjechać na równie długo. Jedyne czego mi szkoda to mój obóz konny :( Dni dalej upływają mi na naprzemiennie, na obserwowaniu i słuchaniu pacjentów i lekarzy w poradni oraz zabawie na bloku operacyjnym, z przewagą tego drugiego. Już prawie przestałam się gubić na korytarzach, choć nadal od czasu do czasu udaje mi się skręcić w złą stronę i wylądować w miejscu, które pierwszy raz widzę. Ciągnące się od mojego przyjazdu renowacje na pewno nie pomagają, bo co nauczę się jakiejś trasy, to okazuje się, że przejście jest odcięte na kilka dni/tygodni remontu i muszę na nowo odkrywać którędy dostać się do celu. Dotyczy to zarówno całego budynku jak i samego bloku operacyjnego, ale to tylko taki komentarz na margi...

Gwoździe, druty, śrubokręty, czyli mechanik na bloku operacyjnym.

Jak można było się spodziewać, praktyki lecą mi niesamowicie szybko. Niby mam jeszcze przeszło miesiąc, ale to oznacza, że jestem tutaj już czwarty tydzień, czego zupełnie nie czuję. Po okresie adaptacji, zarówno do brytyjskiego akcentu jak i samego szpitala i pracujących tu lekarzy, czuję się jak u siebie, zwłaszcza gdy jestem na bloku operacyjnym, który nadal pozostaje moim ulubionym miejscem i pewnie będą musiały minąć lata, żeby cokolwiek się w tej kwestii zmieniło :D Poznałam już wszystkich specjalistów ortopedii dziecięcej, z czego z trójką konsultantów spędziłam na tyle dużo czasu, że wiedzą, że zawsze jestem chętna do udziału w operacjach i generalnie aktywnego uczestnictwa w tym co się dzieje. W poniedziałek po raz pierwszy miałam okazję pomagać w realizacji całej listy zabiegów na dany dzień, co oznaczało mycie się do 5 operacji i doprowadziło do uświadomienia sobie, po raz kolejny zresztą, jak niezbędne jest posiadanie kremu do rąk w torebce (w Polsce zawsze takowy noszę, a...

Nauka, nauką, ale świat sam się nie zwiedzi, czyli plany wyjazdowe, mniej i bardziej odległe.

W tym roku moje wpisy głównie podsumowują poszczególne bloki i choć od czasu do czasu zdaję relacje z różnych wydarzeń, to jest tego mniej niż wcześniej. Po części wynika to z faktu, że postanowiłam zrobić sobie przerwę od IFMSA. Na 4-tym roku mamy mnóstwo czasu wolnego, ale po trzech latach intensywnego działania w Stowarzyszeniu, tym razem chciałam spożytkować go na coś innego. Od tego zaczęła się między innymi moja tegoroczna przygoda z Muay Thai, w które szalenie się wkręciłam. Dzięki temu, że nasza uczelniana siłownia została zaopatrzona w worek bokserski, o czym niedawno się dowiedziałam, mogę ćwiczyć nawet wtedy kiedy z jakiś powodów nie mam możliwości dotarcia na trening. To, że po 5 latach przerwy, udało mi się w końcu pokonać lenia i wrócić do sportu w takim wymiarze jak dawniej, nadal nie przestaje mnie zaskakiwać. Kolejną rzeczą, w której miałam okazję wziąć udział w tym roku, było pisanie pracy naukowej. W związku z tym, że uważam, iż większość rzeczy warto choć raz sp...