Skip to main content

Posts

Showing posts with the label przeprowadzka

Staż stażem, ale co dalej, czyli perspektywy na dalszą karierę w Wielkiej Brytanii i co nieco o treningu specjalizacyjnym

WPIS OPARTY O PROCES REKRUTACYJNY NA ROK 2022, WYTYCZNE NIESTETY JUŻ NIEAKTUALNY JAKO, ŻE WPROWADZONO SPORO ZMIAN W PROCESIE REKRUTACJI. Tym razem wpis będzie krótszy i bardziej informacyjny. Choć do zakończenia stażu mam jeszcze przeszło 4 miesiące, planowanie jakiejkolwiek kariery w Wielkiej Brytanii wymaga zainteresowania się tym z dużym wyprzedzenie. Sama kwalifikacja na staż odbywała się przeszło rok przed jego rozpoczęciem i na dalszych etapach jest podobnie. Jako, że mój dwuletni Foundation Programme dobiega końca, pierwszą decyzją jaką muszę podjąć, a tak naprawdę musiałam podjąć już w październiku/listopadzie, to czy aplikować w tym roku na rezydenturę. W przeszłości było to najbardziej tradycyjną drogą, dwa lata stażu, a po nim rezydentura. Jednak w ostatnich latach, z kilku powodów, o których wspomnę później, coraz więcej osób stawia na alternatywną drogę rozwoju. Żeby zrozumieć z czego to wynika, trzeba mieć pewne pojęcie o tym jak wygląda tutaj rezydentura. Trening specjal...

Nowe lokum :D

W końcu, po miesiącu życia na walizkach i niespodziewanych przeprowadzkach, wylądowałam we własnym, świeżo wyremontowanym pokoju w akademiku. Trzeba przyznać, warto było czekać ten miesiąc, bo warunki są super. Świeżo wymalowane ściany, nowe biureczka, stolik, 3 większe szafy wnękowe i 1 mniejsza, 2 regały, obrotowe krzesła, zwykłe krzesła, po 2 ciepłe, miękkie koce, od wszystkiego aż bije nowością :D Nowa współlokatorka bardzo sympatyczna, sąsiedzi z boksu też super, ochrzciliśmy już nasz boks pierwszą imprezą w piątek :D Mój pierwszy od dawna i ostatni na dłuższy czas, weekend bez anatomii właśnie minął. Zgodnie z planem udało mi się nadrobić zaległe notatki z histologii i to by było na tyle z mojej naukowej aktywności. Sama nie wiem na co uciekł pozostały czas, wyjście do miasta, impreza i nagle z piątku zrobił się poniedziałek... ... który upłynie mi pod hasłem biologii molekularnej, bo we wtorek pierwsze zaliczenie. Nie zaglądałam jeszcze do tego, ale patrząc po tym jak wygląd...

Chaos, zamieszanie i dezorganizacja.

Moja cudowna uczelnia dba o to, aby studenci zbyt długo się nie nudzili... Odwołany wykład? Dowiesz się jak już dojedziesz na niego przez całe miasto. Zmiana miejsca zajęć z jednego końca świata na drugi? Jak wyżej. Niewyremontowane na czas akademiki? No przecież takie rzeczy wszędzie mogą się zdarzyć. Wymieniać mogłabym dalej... Wczoraj wieczorem, po powrocie do mojego tymczasowego lokum, usłyszałam od miłej pani w recepcji, że do jutra muszę opuścić pokój o.O Okazało się, że uczelnia wstępnie zarezerwowała miejsca do 10 października, a zadzwoniła przedłużyć dopiero na dzień przed, kiedy większość miejsc była już zarezerwowana przez kolejne osoby. Dowiedziałam się, że są dwie możliwości, albo zmienimy tylko pokój, na taki o gorszym standardzie, albo jeśli zabraknie miejsca to w ogóle będziemy musiały zmienić miejsce... Dziś rano sprawa miała się wyjaśnić, ale nic się nie zmieniło, pani z recepcji nadal nie wiedziała co z nami dalej zrobić, a bagaże z pokoju trzeba było zabrać. Stwierd...

Pamiętaj o...! Czyli czas na przeprowadzkę.

No i stało się, nadszedł piątek [?!?!], przeprowadzam się. Już nawet nie próbuje zrozumieć jaki to się stało, że ostatnie 2 miesiące moich wakacji minęły z prędkością światła. Walizki [prawie] spakowane, została tylko długa lista pt.: "Pamiętaj o...!". Zakupy zrealizowane w 99%, ale na pewno na miejscu okaże się, że trzeba jeszcze kilka rzeczy dokupić. Planowałam jeszcze dziś od rana pojechać do sklepu, ale w nocy [a raczej nad ranem] złapałam tylko 1,5h nieplanowanego snu, w końcu ostatniej nocy nie warto tracić na sen :P Po drodze się zdrzemnę, a dziś wieczorem jeszcze się nie wybieram na żadne integracje, więc jakoś przetrwam dzień, nie pierwszy to i nie ostatni po nocy bez snu ;)

Czas znieść walizki, oraz o tym jak uczelnia urozmaica nam życie na "dobry początek"

Chaos w pokoju nie zmniejszył się ani trochę od ostatniego wpisu, ale dziś postanowiłam to zmienić. Przytargałam do pokoju 2 ogromne walizki i zabrałam się w końcu za pakowanie. Rzeczami do ubrania zajmę się na samym końcu, ale kuchenne sprzęty, kołdrę, poduszkę itp. mogę już spakować. Ostatnie zakupy były bardzo udane. Udało mi się zrealizować postanowienie "nie wyjdę stąd póki nie kupię wszystkiego z listy". Zajęło mi to jakieś 7h, ale przynajmniej w końcu mam to z głowy :D Za to teraz planuję nie zbliżać się do centrów handlowych przez najbliższy rok. Na zakończenie pozostaje mi jeszcze tylko odwiedzić aptekę, żeby kupić rękawiczki i czepki/chustę na anatomię. Kiedy pomyślę o tym, że za tydzień o tej porze będę już trzeci dzień w nowym mieście, pewnie w trakcie spotkania integracyjnego, to wydaje mi się to zupełnie nierealne. Kiedy minęły moje przeszło 4 miesięczne wakacje?! Naprawdę od przyszłego tygodnia będę mogła nazywać siebie studentką medycyn?! Wiem, że czeka m...

Obrazkowo.

Dziś nietypowo, bo obrazkowo. Treści niewiele, ale za to dodam kilka obrazków, na które trafiłam ostatnio na weheartit i bardzo mi się spodobały :D Chaos w moim pokoju ma się świetnie, wciąż dochodzą kolejne rzeczy, więc za chwilę nie zostanie mi już w ogóle żadna wolna przestrzeń na podłodze i biurku (po 5 latach w końcu mam z niego jakiś pożytek, lepiej późno niż wcale :P ). Sytuacja powinna się trochę poprawić jak zorganizuję sobie torby i walizki, w które będę to mogła powoli układać. Może dzisiaj, jeśli będę miała jakieś resztki energii po całodziennych zakupach, uda mi się to trochę ogarnąć.

Entropy...of my room :D

Mój pokój robi się coraz bardziej zagracony, mam wrażenie, że entropia działa w nim jakieś 10x szybciej niż we wszechświecie... No dobra, możliwe, że tournee po rodzinie i sklepach ma z tym coś wspólnego :D Powinnam powoli zaopatrzy się w torby, walizki i kartony i zacząć to wszystko pakować. Całe szczęście, że nie będę musiała jechać pociągiem, bo nie wiem jak wtedy miałabym się zabrać ze wszystkim co potrzebuję i chcę zabrać. Pożegnania z częścią rodziny mogę już odhaczyć, wizytę w jednej mojej starej szkole też, jakaś połowa zakupów też już za mną. W tym tygodniu czeka mnie kolejna wycieczka po sklepach, odwiedziny w liceum i na treningu. No i pakowanie... W międzyczasie wybieram się raz jeszcze do pracy, miało już nie być nic do roboty, ale okazało się, że jednak jeszcze się przydam, no to trzeba korzystać. Przy ilości wycieczek do sklepów, nie pogardzę gotówką ;)

Kredki Bambino (i bunt sprzętu).

Napisałam notkę już wczoraj, ale niestety okazało się, że nie można ufać aplikacji mobilnej, bo mimo zapisania wersji roboczej, zniknęła nim zdążyłam opublikować... No trudno, napiszę raz jeszcze, choć dziś nie mam aż takiej weny jak wtedy, wczoraj byłam wyjątkowo znudzona w pracy, co najwyraźniej sprzyja pisaniu postów na blogu :P No, ale na temat. Dziecko zabrało się za kompletowanie wyprawki na studia. No, a co jest podstawowym i najważniejszym wyposażeniem studentki medycyny? Oczywiście kredki Bambino, koniecznie z dużą ilością odcieni beżu i różu xD Tak więc punkt pierwszy na liście zakupów odhaczony, można przejść dalej :P Nie no, tak naprawdę już dużo więcej punktów mogę wykreślić, bo w tym milionie sklepów, które z tatą odwiedziła, kupiłam jednak coś więcej niż kredki. Plan był taki, że mieliśmy odwiedzić tylko Lidla i Biedronkę, a skończyło się na 3h jeżdżenia po sklepach. Wzbogaciłam się o 2 bluzki, spodnie do biegania na chłodne dni, pokrowiec na telefon (taki na ramię, t...

Integracja, rozpakowywanie i listy.

Wczoraj wieczorem wróciłam z najbardziej odludnego, a zarazem najbardziej wyjątkowego miejsca jakie znam. Obóz, choć 2 tygodniowy, był przeraźliwie krótki. Pierwszy tydzień leciał szybko, drugi przeleciał z prędkością światła. Jestem mieszczuchem, ale na tym odludziu, wśród koni , mogłabym spędzić i cały miesiąc. Całonocne ogniska, wirujący świat, odsypianie po godzince jak się da i szalone jazdy w teren <3 Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i dziś już powrót do rzeczywistości. Mam miesiąc do rozpoczęcia studiów, a rzeczy do ogarnięcia coś koło miliona. W pierwszej kolejności powinnam rozpakować się po wyjeździe. Na szczęście nie wymaga to za dużo zachodu, bo całość polega na przesypaniu wszystkiego z torby do kosza na brudne rzeczy. Nic czystego się nie ostało. W niedalekiej przyszłości muszę także zrobić ogromne zakupy. "Sprzęt" na studia, ciuchy, sprzęty do akademika (czy i jaki pokój dostanę okażę się za jakiś tydzień). Stwierdziłam, że żeby to wszystko og...